Wtorek, 31 marca 2009, 12:50

Łukasz Kruczek: "Dwa razy do medalu zabrakło tak niewiele..." - wywiad

Polska kadra w Planicy
Polska kadra w Planicy
fot. Tadeusz Mieczyński

Sezon 2008/2009 za nami. Bywało różnie, zły początek, a dobry koniec. Był to pierwszy sezon Łukasza Kruczka na stanowisku głównego trenera kadry polskich skoczków. Jak było? Jak będzie? Tuż po sezonie, o przeszłości i o przyszłości rozmawialiśmy właśnie z Łukaszem Kruczkiem, zapraszamy do lektury.


Natalia Konarzewska: Co skłoniło Cię do skakania na nartach, a raczej kombinacji norweskiej którą początkowo uprawiałeś?
Łukasz Kruczek: Byłem z Ojcem na zawodach o Puchar Beskidów w Szczyrku, gdzie oglądaliśmy skoki. Spotkał tam swojego kolegę Janusza Walusia i wywiązała się rozmowa o rozpoczęciu treningów. Tak trafiłem pod opiekę Bronisława Porębskiego w LKS Klimczok Bystra. W tych czasach wszyscy zawodnicy przechodzili przez etap kombinacji norweskiej. Można powiedzieć, że była to niejako droga naturalna.

N.K.: Nie żałujesz, że byłeś trochę zmuszony zrezygnować z kombinacji na rzecz skoków?
Ł.K.: Tak żałuję, ale ten żal przyszedł po kilku latach uprawiania skoków.

N.K.: A kim chciał zostać mały Łukasz?
Ł.K.: Nie wiem...

N.K.: Czy po zakończeniu kariery nie miałeś momentów, że chciałeś wrócić do skakania? Czy na przykład teraz stojąc w gnieździe trenerskim, nie miewasz przypadkiem takich myśli: "a skoczyłbym sobie", tak dla przyjemności. A może skaczesz?
Ł.K.: Nie, ten etap uważam już za zamknięty. Choć wraca czasem między kolegami, ale w formie żartu.

N.K.: Znasz się z Adamem od lat. Przyjaźnicie się?
Ł.K.: Uważam, że jesteśmy dobrymi kolegami, mamy ze sobą dobry kontakt, wspólne tematy. Nie ma sytuacji, żebyśmy się nie dogadali. Znamy się od.... bardzo dawna, ponad 20 lat, a może i dłużej.

N.K.: Kochasz skoki? Co w nich Twoim zdaniem jest najpiękniejszego?
Ł.K.: Hmm...nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. Coś w nich jest co przyciąga...

N.K.: Decyzja o powołaniu Cię na stanowisko trenera kadry Polskich skoczków. To było wielkie zaskoczenie? Czy szybko oswoiłeś się z tą myślą i natychmiast zabrałeś się za pracę...
Ł.K.:
Zaskoczeniem nie było, praktycznie praca została taka sama jak była wcześniej. Wzrosła jednak odpowiedzialność.

N.K.: Jak tę decyzję przyjęła Twoja rodzina? W końcu niemal większość czasu spędzasz poza domem...
Ł.K.:
Pytanie do rodziny. Były pewne obawy. Co do rozłąki to jak długo się znamy, to jest tak samo.

N.K.: Chciałeś być trenerem? Od jak dawna? Kształciłeś się w tym kierunku...
Ł.K.:
Na początku nie, ale później powiedziałem sobie: "a dlaczego nie?" Rozpocząłem studia w tym kierunku i cały czas się kształcę.

N.K.: Czym powinien się charakteryzować dobry trener skoczków narciarskich?
Ł.K.:
Oj, trudne pytanie, ale myślę, że przede wszystkim powinien słuchać, być cierpliwy, pewny siebie.

N.K.: Starasz się być taki, czy zawsze jesteś sobą?
Ł.K.:
Pewnych rzeczy nadal się uczę, nie wychodzą od razu. Większość czasu jednak jestem sobą.

N.K.: Jak czujesz się w gnieździe trenerskim? Jako "początkujący", czy nie ma tam takiej hierarchii?
Ł.K.:
Nie ma hierarchii. Wszyscy jesteśmy kolegami.

N.K.: Opisując w kilku słowach Twoją dotychczasową karierę jako trenera kadry można by powiedzieć tak: Niezłe lato, słaby a nawet marny początek zimy i rewelacyjny jej koniec. Jak Ty mógłbyś opisać ten czas, mija już prawie rok.
Ł.K.:
Nie da się lepiej opisać jak w pytaniu. Mogę natomiast dodać, że dla nas wszystkich był to także rok pełen nowych doświadczeń.

N.K.: Tuż po zwolnieniu Hannu Lepistoe i powołaniu Ciebie na stanowisko trenera kadry w Polsce pojawiły się różne opinie. Wiele serwisów internetowych huczało wręcz od niezbyt przychylnych komentarzy kibiców skoków. Mówiono, że nie dasz rady, że dlaczego niedawny "kolega Adama z kadry miałby być jego trenerem?". Jak sobie z tym radziłeś, zwracałeś na to dużą uwagę? To na pewno nie motywowało do nowej, odpowiedzialnej pracy. Ktoś Cię wspierał?
Ł.K.:
Wspierali mnie koledzy z którymi pracuję na co dzień, najwięcej wsparcia otrzymywałem jednak od zawodników. Może nie celowego, ale poprzez ich zaangażowanie w treningach i pracę miałem takie odczucie.

N.K.: Mieliście plan treningowy, który starannie realizowaliście. Lato wyglądało ciekawie, wygrana Maćka w Pucharze Kontynentalnym, trzecie miejsce Łukasza Rutkowskiego w Zakopanem. Wszystko wydawało się iść w dobrym kierunku...
Ł.K.:
I w sumie poszło, tyle, że z opóźnieniem...

N.K.: Wielokrotnie powtarzasz, że konsultowałeś różne sprawy przez cały czas z Hannu. Jak wielki wpływ miała jego pomoc na rozpiskę planów treningowych czy również metod treningowych?
Ł.K.:
Nie konsultowałem z Hannu planów ani metod treningowych. Rozmawialiśmy ogólnie o skokach, analizowaliśmy skoki chłopaków, głównie Adama.

N.K.: Maciek Kot kiedyś w jednym z wywiadów powiedział, że z Hannu Lepistoe, treningi były bardziej siłowe, nawet cięższe... Na czym polegała więc zmiana metod?
Ł.K.:
Poszliśmy w kierunku optymalizacji treningu motorycznego pod kątem mocy maksymalnej. Było dokładniejsze planowanie i diagnostyka - wszystko pod okiem fizjologa. Treningi z Hannu, były przede wszystkim większe objętościowo.

N.K.: Nadeszła zima, pierwszy śnieg i pierwsze zawody Pucharu Świata Ciebie w roli trenera. Była trema?
Ł.K.:
Trema była latem, szczególnie w pierwszy weekend Pucharu Kontynentalnego w Velenje, oj wtedy się działo... Później było bardziej z marszu.

N.K.: Początek sezonu był fatalny. Rezygnowaliście ze startów by potrenować. Teraz z dystansu czasu można już powiedzieć co tak naprawdę było powodem tak słabego startu zimy naszych skoczków?
Ł.K.:
Po wstępnych analizach można ująć to tak, że technika nie była jeszcze zoptymalizowana co do tego co przyniósł trening motoryczny. Nie szła w parze z rozwojem motoryki.

N.K.: Pewnym przełomem był Turniej Czterech Skoczni, gdzie Adam zadecydował o treningach z Hannu. Później pojawiła się decyzja, że Fin zostanie indywidualnym trenerem Adama. To był dla Ciebie cios? Nie przeszła przez Twoją głowę jakaś myśl "coś się rozpada, sypie"?
Ł.K.:
Było ryzyko takiej sytuacji, ale udało się temu zapobiec. Cała ta sytuacja była konsultowana z nami, więc nie spadło to bardzo gwałtownie.

N.K.: Trzeba było się pozbierać i trenować z pozostałymi chłopakami... Przecież spadł z Ciebie również ciężar presji mediów i kibiców na Adama Małysza.
Ł.K.:
Nie, no presja została. Kontynuowaliśmy dalej zaplanowane treningi i konsekwentnie parliśmy do przodu.

N.K.: Nadeszły konkursy w Zakopanem... Było lepiej?
Ł.K.:
Patrząc z perspektywy czasu, to Zakopane było bardzo dobre, 7. skoczków znalazło się w czołowej "30". Myślę, że był to konkurs przełomowy dla grupy.

N.K.: Mistrzostwa Świata w Libercu. Główna impreza w całym sezonie, wszystkie przygotowania kierowały się właśnie na Liberec. Twoim zdaniem były udane, czy jednak chciałbyś czegoś więcej?
Ł.K.:
Patrząc wstecz można by powiedzieć: kurcze dwa razy do medalu zabrakło tak niewiele... Niemniej jednak to co założyliśmy zawodnicy osiągnęli. Kamil na normalnej skoczni zanotował bardzo dobry występ, no i ten emocjonujący wszystkich konkurs drużynowy. Pierwszy raz chłopcy walczyli jak równy z równym.

N.K.: Liberec był chyba jakąś odskocznią w tym sezonie, potem było już coraz lepiej. Pytanie proste: dlaczego nie wcześniej?
Ł.K.:
Złożyło się na to kilka kwestii, przede wszystkim ta optymalizacja techniki o której wspomniałem wcześniej. Trafiliśmy także w końcu na lepsze materiały na kombinezony. Co więcej, mieliśmy trochę więcej szczęścia jak do tej pory, no i chłopcy osiągnęli szczyt formy motorycznej - tak wynikało z testów.

N.K.: Koniec sezonu przypieczętował dobrą dyspozycję naszych skoczków w ostatnich konkursach. Historyczne drugie miejsce polskiej drużyny. Przecież to nie był "fart" ?
Ł.K.:
Praktycznie od Liberca można powiedzieć, że ta czwórka skakała cały czas podobnie. W Skandynawii zabrakło trochę szczęścia, ale i czasami jednak dopisało. W Planicy od pierwszego skoku wszystko szło "jak po maśle". Przeszła nawet myśl, że w konkursie drużynowym będziemy faworytami - takie słuchy dochodziły nas od rywali.

N.K.: W jednym z wywiadów podczas minionego sezonu zapytałam Ciebie czy nie uważasz, że odejście Adama do indywidualnego trenera nie spowoduje większej mobilizacji w grupie, nie będzie już presji Mistrza Małysza... Powiedziałeś: zobaczymy. Zobaczyliśmy?
Ł.K.:
No zobaczyliśmy (śmiech). Ja myślę, że nadal aktualne jest słowo "zobaczymy", gdyż dopiero okaże się co przyniesie dłuższy okres treningu grupy bez Adama i samego Adama poza grupą. Na razie można powiedzieć, że cały czas wszyscy byli razem.

N.K.: Gdybyś miał w kilku słowach opisać sezon 2008/2009, co byś powiedział?
Ł.K.:
Marny początek, przełom w Zakopanem, Liberec na czwórkę i Planica na piątkę.

N.K.: Czy były jakieś ewidentne błędy o których już wiesz i będziesz się starał na przyszłość ich unikać?
Ł.K.:
Na tę chwilę nie wypowiem się jeszcze, gdyż analiza nie jest zakończona. Są na pewno kwestie, które należy nieco inaczej przeprowadzić, by dyspozycja - optymalizacja była już od początku sezonu. Wtedy wszystkim będzie łatwiej.

N.K.: Gregor Schlierenzauer okazał się najlepszym skoczkiem sezonu. Ale widać, że to dopiero początek drogi tego chłopaka. Uważasz, że to jest fenomen w skokach narciarskich?
Ł.K.:
Na pewno jest zawodnikiem wybitnym. Nie podlega to wątpliwości, jest kandydatem do postawienia go w przyszłości pomiędzy tymi którzy tworzą historię skoków.

N.K.: Kadra B w minionym sezonie nie wypadła najlepiej. Polska ma jednak wielu młodych, zdolnych skoczków. Może Tobie - już jako trenerowi - zdarza się bywać na zawodach, bądź treningach polskich juniorów. Nie zastanawiasz się wtedy kto mógłby się okazać wielkim talentem? Przecież w taki sposób Hannu Lepistoe powołał Maćka Kota do kadry A.
Ł.K.:
Nie tak wielu jakby się wydawało, ale jednak są między nimi zawodnicy, którzy są w sferze "zainteresowania". Szkoda, że talentu, tak naprawdę nie można zmierzyć. Jedni wcześniej się objawiają, a inni do sukcesu dochodzą poprzez długą pracę. Myślę, że trzeba cały czas na bieżąco obserwować i poddawać testom jak największą liczbę zawodników, a tych wyróżniających się mieć na oku.

N.K.: Teraz czas zasłużonego odpoczynku, wyjeżdżasz gdzieś?
Ł.K.:
Nie kroi się nic na razie...

N.K.: Pomówmy o przyszłości. Kiedy powracacie do treningów, plany na lato, jesień są już dokładnie rozpisane?
Ł.K.:
Organizacyjnie plany są wstępnie poustawiane. Teraz kwestia rozpisania dokładnie obciążeń treningowych. Zaczynamy z końcem maja w Szczyrku.

N.K.: Jak będzie wyglądała Twoja współpraca z Hannu Lepistoe? Hannu zapowiedział, że jest gotów pomóc każdemu z polskich skoczków, jeśli tylko o to poproszą.
Ł.K.:
Hannu będzie trenował z Adamem niejako w oderwaniu od grupy. Przynajmniej tak wygląda to z przymiarek planów jakie robiliśmy już razem podczas Turnieju Nordyckiego.

N.K.: Te przygotowania do zimy znów będą zróżnicowane? Tak jak np. w zeszłym roku park linowy itp.? Co macie w planie?
Ł.K.:
Podobnie jak w zeszłym roku przygotowania będą z atrakcjami. Będą też nowości, ale to niespodzianka.

N.K.: Wszyscy skoczkowie będą startować w LGP?
Ł.K.:
Wszyscy będący w dobrej dyspozycji.

N.K.: Jeden z celów na lato to z pewnością utrzymanie kwoty startowej (latem Polacy będą mogli wystawić do zawodów 6. skoczków), myślisz że to możliwe? Poza tym, czy będzie aż sześciu skoczków, którzy będą w stanie kwalifikować się na poziomie i zajmować punktowane miejsca?
Ł.K.:
Celem na lato nie może być utrzymanie kwoty, utrzymanie to jakby obrona, a to nie jest najlepsze rozwiązanie. Kwota swoją drogą, ale każdy z zawodników będzie miał wyznaczony indywidualny cel związany bardziej z techniką, aniżeli z wynikami. Będziemy też chcieli wypróbować, przetestować różne rozwiązania przed zimą.

N.K.: Następna zima to... sezon olimpijski. Patrząc na Twoje podejście do pracy, nasuwa się myśl: najważniejsze będzie konsekwentne realizowanie planów. Ale czy Ty sam jako człowiek nie masz rozmaitych myśli, "a jak się nie uda", "a jak będzie za późno"?
Ł.K.:
Myślę i wyznaję zasadę, iż podstawą sukcesu jest przede wszystkim rozsądne i dokładne zaplanowanie tego co się chce zrobić, a potem małymi kroczkami realizowanie wytyczonej drogi. Praca bez planu i bez konsekwencji nie ma najmniejszego sensu i właśnie wtedy mogą pojawiać się chwile zwątpienia.

N.K.: Tak naprawdę efekty pracy trenerskiej widoczne są dopiero po pewnym czasie. Masz nadzieję, że będzie to właśnie na Igrzyskach Olimpijskich?
Ł.K.:
Mam nadzieję, że to co próbujemy wdrożyć pozostanie na dłużej.

N.K.: Jest nadzieja, którą i sobie i kibicom daliście na zakończenie sezonu w Planicy. Drużyna w składzie: Adam Małysz, Kamil Stoch, Stefan Hula, Łukasz Rutkowski lub Maciej Kot mogą przecież bardzo liczyć się w Vancouver...
Ł.K.:
Nadzieja już jest, teraz ważna jest wiara w to, że się da, a następnie i konsekwentna praca.

N.K.: Widać, że wspomniana drużyna cieszy się tym co robi. Jak udaje Ci się ich mobilizować, jednoczyć, tak by mimo ciężkiej pracy bawili się również swoimi skokami?
Ł.K.:
To było to, co próbowaliśmy na czele z Kamilem Wódką (psycholog kadry - przyp.red.) zaszczepić zawodnikom. Radość z tego co robią. Przecież skoki mają sprawiać przyjemność, a nie być karą. Jak jest radość z tego co się robi, to i łatwiej znieść porażki, które jednocześnie stają się motywacją.

N.K.: No właśnie, jak mobilizować skoczków kiedy jest naprawdę trudno - np. początek minionego sezonu...
Ł.K.:
Właśnie poprzez czerpanie radości ze skakania, z wiary w to, że wykonało się dużą pracę i przede wszystkim z wiary we własne możliwości.

N.K.: Na dzień dzisiejszy, możesz powiedzieć, że jesteś z siebie zadowolony?
Ł.K.:
Tak, ale niedosyt pozostaje i daje motywację do dalszej pracy.

N.K.: Życzymy dobrego wypoczynku, wytrwałości w pracy i w działaniu, no i przede wszystkim sukcesów. Dziękuję za wywiad.

Natalia Konarzewska, Źródło: informacja własna
oglądalność: (19650) ilość komentarzy: (79)

Dyskusja do wiadomości

PROSTY ZAGNIEŻDŻONY
Letnie
Grand Prix
Letni
CoC
FIS
Cup
LGP
Pań
LPK
Pań
FIS
Cup Pań
Najbliższy konkurs:
Notodden HS100
15.12.2017
Aktualna klasyfikacja PK Pań:
Lp.ZawodnikKrajPunkty
1.KARPIEL KamilaPolska280
2.STRAUB RamonaNiemcy262
3.SEYFARTH JulianeNiemcy200
4.JAKOWLEWA LidijaRosja182
5.SZPINIEWA AnnaRosja154
19.TWARDOSZ AnnaPolska52
22.RAJDA KingaPolska34
33.SZWAB JoannaPolska20
45.PAŁASZ MagdalenaPolska5
Pełna klasyfikacja..»
Najbliższy konkurs:
Whistler HS106
07.12.2017
Aktualna klasyfikacja:
Lp.ZawodnikKrajPunkty
1.HARALAMBIE DanielaRumunia382
2.KRIZNAR NikaSlowenia380
3.KARPIEL KamilaPolska237
4.GOERLICH LuisaNiemcy206
5.LEMARE LeaFrancja180
6.TWARDOSZ AnnaPolska141
7.RAJDA KingaPolska135
15.PAŁASZ MagdalenaPolska90
23.CIEŚLAR PaulinaPolska61
29.HARSCHE KatarzynaPolska48
55.KIL JoannaPolska8
Pełna klasyfikacja..»
Czy Dawid Kubacki wygra klasyfikację generalną LGP 2017?
Tak
Nie
Nie mam zdania
Głosuj
  1. Tak
    99,99%
  2. Nie
    99,99%
  3. Nie mam zdania
    99,99%
Poprzednie ankiety
Kroppa
2000-2017 skijumping.pl
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Poltyka cookies
Skijumping.pl