Poniedziałek, 08 marca 2010, 15:23

Kto to są "buloklepy"?

Krzysztof Miętus
Krzysztof Miętus
fot. Anna Szczepankiewicz

Zakończone niedawno Igrzyska Olimpijskie w Vancouver były najlepszymi w historii polskich sportów zimowych. Oczywiście nie przeszkodziło to różnym dyżurnym malkontentom uprawiać w najlepsze naszego narodowego hobby - marudzenia, ględzenia, narzekania i zrzędzenia. Przed, po i w trakcie olimpiady można było przeczytać różne dramatyczne wypowiedzi na temat naszych zawodników.

Nie, nie zamierzam bronić występów zawodników, którzy zajmowali ostatnie i przedostanie miejsca. Nie zamierzam podsycać samozadowolenia działaczy którzy uważają, że do sukcesów przyczynia się zabieranie na zawody zawodnika, trenera i trzech osób towarzyszących. Nie zamierzam dołączać się do chóru osób twierdzących, że stajemy się potęgą sportów zimowych. Nie. Uważam że jak na 40 milionowy kraj w którym jakieś góry w końcu są i śnieg przez kilka miesięcy leży a lód produkować można łatwo cały rok, 6 medali to wynik wciąż poniżej potencjału. Też widzę, że godnych następców Małysza, Kowalczyk i Sikory wciąż nie ma. Też zżymam się, gdy w telewizyjnym studiu ten czy inny komentator lub gość cieszy się z 32. miejsca Stocha lub Huli i podkreśla, że „zabrakło niewiele i ważne, że ci młodzi zawodnicy kręcą się koło 30”. Ale we wszystkim należy zachować umiar, tak samo w urzędowym optymizmie jak i w krytyce.

Jak bowiem potraktować słowa dziennikarza, który pyta Adama Małysza, jak to jest ratować honor polskiej drużyny na Igrzyskach Olimpijskich? Na Igrzyskach, na których zdobywamy 40% medalowego dorobku wszechczasów? Trudne zadanie. Dlatego odniosę się do innego przypadku. Tuż przed rozpoczęciem Igrzysk w Vancouver wywiadu na temat naszych sportowców, w szczególności skoczków, udzielił polski alpejczyk, medalista MŚ i dwukrotny olimpijczyk, znakomity narciarz - Andrzej Bachleda-Curuś II.

Raczył pan Andrzej nazwać naszych skoczków (poza Adamem Małyszem - rzecz jasna) "buloklepami" i stwierdził, że się kompromitują: "Jest Małysz i nikogo poza nim. Dominuje pochwała średniactwa. Mam wrażenie, że zbyt wcześnie zakończono kwalifikacje olimpijskie dla tych młodych chłopaków. Powinni do końca walczyć, regularnie dostawać kopa w tyłek - uważa najlepszy polski alpejczyk w historii. - Poza Małyszem mamy samych buloklepów - tak ich nazywam. Klepią po tej buli i klepią, i w sumie kompromitują się, skacząc tak słabo w Pucharze Świata czy na Mistrzostwach Świata Juniorów."

Co do Pucharu Świata – zgoda. Od 10 lat wciąż czekamy na skoczka, który będzie regularnie punktował i przysporzy nam choć trochę takich emocji jak Adam Małysz. Ale Mistrzostwa Świata Juniorów?? O kim mowa? O Kamilu Stochu – dwukrotnym wicemistrzu świata juniorów w drużynie, Łukaszu Rutkowskim - dwukrotnie czwartym na tej imprezie i brązowym medaliście w drużynie, Stefanie Huli, wicemistrzu świata juniorów w drużynie. Wicemistrzem świata juniorów jest także inny polski skoczek – Maciej Kot, do tego ma dwa brązowe medale w drużynie. Faktycznie - dramatycznie słabe wyniki – jak na dłoni widać, że na tej imprezie Polacy tylko się kompromitują. No, ale bez ironii. Spróbujmy zmierzyć się z tymi śmiałymi tezami merytorycznie. Mianem buloklepów określił Bachleda-Curuś Stefana Hulę (lat 24), Kamila Stocha (lat 23) Łukasza Rutkowskiego (lat 22) i Krzysztofa Miętusa (lat 19).

Przypomnijmy najważniejsze i największe osiągnięcia alpejczyka. Ma na koncie dwa medale Mistrzostw Świata (brązowy w 1970 i srebrny w 1974). Na Igrzyskach Olimpijskich trzykrotnie zajmował miejsca w pierwszej dziesiątce. Wygrał w historii jeden konkurs Pucharu Świata i w sumie sześciokrotnie stawał na podium. W swoim najlepszym sezonie zajął szóste miejsce w klasyfikacji generalnej (w slalomie drugie, w gigancie ósme). Dodać przy tym trzeba, że „Ałuś” prócz tych wysokich miejsc ma na koncie bardzo dużo solidnych i bardzo dobrych występów – miejsc w pierwszej dziesiątce a nawet szóstce. Są to z pewnością wyniki godne pochwały i szacunku. W dodatku Bachleda-Curuś jest laureatem nagrody Fair-Play, ufundowanej przez UNESCO. W 1969 roku w zawodach w Aspen zajął czwarte miejsce, ale na własną prośbę został zdyskwalifikowany. Zawodnik wyjaśnił sędziom, w jaki sposób ominął na trasie jedną z bramek (sędzia tego nie zauważył) i powiedział, że zgodnie ze swoim sumieniem, nie zasłużył na wysoką lokatę.

Przypatrzmy się teraz z bliska karierze Andrzeja Bachledy. Urodził się w roku 1947. Swój pierwszy medal MŚ (brązowy) zdobył w 1970 roku - w wieku 23 lat. W tym samym roku pierwszy raz stanął na podium PŚ. Pierwsze i jedyne zwycięstwo przyszło w wieku 25 lat, dwa lata później był srebrny medal na MŚ w St. Moritz. Pierwsze sukcesy „Ałusia” przyszły więc w wieku, w którym są teraz Kamil Stoch i Stefan Hula. Dla porównania Kamil Stoch może się póki co pochwalić czwartym miejscem na Mistrzostwach Świata w Libercu i jednym wygranym konkursem Letniej Grand Prix (Oberhof 2007). Gdy Andrzej Bachleda był w wieku Łukasza Rutkowskiego czy Krzysztofa Miętusa późniejsze sukcesy zapewne nawet mu się nie śniły. Łukasz Rutkowski ma z kolei na koncie trzecie miejsce w Letniej Grand Prix (Zakopane 2008).

Jeśli więc w wieku Kamila Stocha miał nasz najlepszy alpejczyk porównywalne z nim osiągnięcia, to czy wypada, by nazywał go obraźliwie „buloklepem”? Jaki efekt może mieć dla młodego Łukasza Rutkowskiego tak surowa ocena z ust niewątpliwego autorytetu w sportach zimowych? Czy jest mądrym i sensownym skreślanie na samym początku światowego skakania dziewiętnastolatka Krzysztofa Miętusa? Czy skompromitowany „buloklep” ma już zakończyć karierę? Wyobraźmy sobie, co by się stało, gdyby w wieku dziewiętnastu lat ktoś nazwał Andrzeja Bachledę-Curusia dajmy na to „łamagą”, „beztalenciem” i stwierdził, że „tylko się kompromituje”? Co by było gdyby w wieku 22 lat bez osiągnięcia znaczących sukcesów przestano dawać mu szansę? Skutecznie zniechęcono do uprawiania narciarstwa? Odpowiedź jest prosta: nie byłoby ani medali ani żadnych podium w Pucharze Świata. Warto więc może zastanowić się chwilę, zanim wyda się publicznie tak radykalne sądy?




Marcin Hetnał, Źródło: Informacja własna
oglądalność: (17555) ilość komentarzy: (212)

Dyskusja do wiadomości

PROSTY ZAGNIEŻDŻONY
Letnia
Grand Prix
Letni
CoC
FIS
Cup
LGP
Pań
LPK
Pań
FIS
Cup Pań
Najbliższy konkurs:
Oberwiesenthal HS106
19.08.2017
Aktualna klasyfikacja PK Pań:
Lp.ZawodnikKrajPunkty
1.PAGNIER JosephineFrancja200
2.GOERLICH LuisaNiemcy160
3.HESSLER PaulineNiemcy110
4.MAIR SophieAustria95
5.ERNST GianinaNiemcy80
19.TWARDOSZ AnnaPolska23
Pełna klasyfikacja..»
Najbliższy konkurs:
Villach HS98
01.07.2017
Aktualna klasyfikacja:
Lp.ZawodnikKrajPunkty
1.HARALAMBIE DanielaRumunia485
2.RAJDA KingaPolska334
3.TRAMBITAS Andreea DianaRumunia279
4.KRAUS HenrietteNiemcy232
5.BARANCEWA AleksandraRosja216
15.TWARDOSZ AnnaPolska153
40.KARPIEL KamilaPolska66
41.PAŁASZ MagdalenaPolska64
46.SZWAB JoannaPolska58
87.KIL JoannaPolska16
Pełna klasyfikacja..»
Czy polscy skoczkowie zdominują Letnie Grand Prix 2017?
Tak
Nie
Nie mam zdania
Głosuj
  1. Tak
    99,99%
  2. Nie
    99,99%
  3. Nie mam zdania
    99,99%
Poprzednie ankiety
Kroppa
2000-2017 skijumping.pl
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Poltyka cookies
Skijumping.pl