Wtorek, 09 września 2003, 13:50

Adam Krzysztofiak - skoczek o którym nikt nie pamięta...

[strona=1] „Ściskał mi rękę król Szwecji...



Był jednym z największych w historii naszego narciarstwa estetów i stylistów skoków; słynął też z ładnego lądowania. Podobno było to jedno z najładniejszych technicznie lądowań na świecie w tamtym okresie. Od małego wzrastał w atmosferze skoków narciarskich i sportu. Ale czy mogło być inaczej, skoro Adam Krzysztofiak urodził się pod Krokwią i po prostu musiał zostać narciarskim Adam Krzysztofiak z trenerem Janem Furmanem, fot. ze zbiorów Adama Krzysztofiaka skoczkiem! Jako reprezentant Polski startował dwukrotnie w Zimowych Igrzyskach Olimpijskich: w 1972 r. w pamiętnym dla nas Sapporo i po raz drugi w Innsbrucku w 1976 r., dwukrotnie brał też udział w Mistrzostwach Świata.

- Największe sukcesy? Dwukrotne zwycięstwo w Memoriałach m. Bronisława Czecha i Heleny Marusarzówny i brązowy medal Mistrzostw Europy Juniorów w Bollnaes w Szwecji (1969). Tamten start wspomina chyba najlepiej, zwłaszcza chwilę, gdy do niego, stojącego na najniższym stopniu podium, podszedł król Szwecji i złożył mu serdeczne gratulacje. Uważa, że warto było poświęcić wiele lat pracy, by do czekać tego momentu. - Pamiętam uścisk ręki króla Szwecji i nie zapomnę go do końca życia - mówi Krzysztofiak. Jego kariera trwała prawie 15 lat. Miał też inne udane występy, podczas których zwyciężał medalistów olimpijskich i mistrzostw świata. Dlatego dziennikarze pisali: - Nie ma chłopaka nad Krzysztofiaka.


Adam Krzysztofiak urodził się 21 stycznia 1951 r. w Zakopanem. Jego matką była Amelia z domu Sitarz, a ojciec Stanisław był skoczkiem i uprawiał tę dziedzinę sportu do poziomu Mistrzostw Polski. W wieku 6 - 7 lat zapisał syna do klubu SN PTT Zakopane, w którym był trenerem. - SN PTT był wtedy potęgą w konkurencjach klasycznych - wspomina Adam Krzysztofiak. Tak się zaczęła jego przygoda ze skokówkami. Krzysztofiak dobrze wspomina swoje narciarskie „przedszkole w klubie SN PTT:
Pierwszym moim trenerem był Andrzej Marusarz, od niego też otrzymałem pierwsze narty. To był świetny trener. Do zawodników podchodził jak ojciec. Szczególne wspomnienie związane z Andrzejem Marusarzem? Pojechaliśmy na trening na rolki jego motorem. Przed Murzasichlem jest taki dosyć ostry zakręt. Było to jesienią, jechaliśmy szybko, nartorolki miałem w plecaku. I na tym zakręcie nas „zwinęło i to strasznie.
Potem od pierwszym startu na Mistrzostwach Europy juniorów w 1968 r. we Francji trafiłem pod opiekę Janusza Forteckiego, który prowadził mnie do końca kariery. W kadrze Polski znalazłem się po Mistrzostwach Europy w Bollnaes. Było tam kilkudziesięciu zawodników, głównie z Europy. Skocznia nieduża, sześćdziesiątka. Z naszych zawodników skakał tam Stasiu Daniel, który był siódmy, ja byłem trzeci Pierwsze narty wyczynowe? Były to narty fińskie, drewniane z trzema rowkami, z którymi spałem w nocy i na drugi dzień je złamałem. Potem skakałem na nartach krajowych, miałem też dedeerowskie „Poppy".1


Po Bollnaes i dobrym wyniku, Krzysztofiak znalazł się w kadrze narodowej, prowadzonej w tym okresie przez trenera Janusza Forteckiego. Rok później startował jako reprezentant Polski na Mistrzostwach Świata w Szczyrbskim Jeziorze. W konkursie na skoczni średniej był dopiero 41 i trzeci z Polaków. Miał też skakać na skoczni dużej, ale w treningu po skoku już na wyjeździe uderzył w ratrak, a narta poszła w drzazgi. Wspomina tamte zawody i kolegów z kadry.
Bardzo fajnie w Szczyrbskim Jeziorze wyszedł nam konkurs drużynowy, w którym byliśmy w czołówce. Moi Krzysztofiak w skoku, Spartakiada Armii Zaprzyjaźnionych w Zakopanem, fot. ze zbiorów Adama Krzysztofiaka koledzy z kadry? Zawodnikiem utytułowanym był Józef Przybyła. Staszek Daniel był moim kolegą ze Szkoły Podstawowej nr 3 na Bystrem. Jasiu Bieniek był typowym „wystrzałowcem. Jednego dnia skakał doskonale, ale zdarzało się, że już na drugi dzień nie mógł dobrze skoczyć. Miał nierówną formę. Pawlusiak skakał za to równo i dobrze. Był to żelazny, etatowy zawodnik w kadrze, na którego zawsze można było liczyć, z tym, że trochę był pechowcem. W Szczyrbskim powinien mieć medal, ale upadek spowodował, że marzenia o medalu rozwiały się. Skocznia była idealnie przygotowana. Jego lądowanie wyglądało dobrze, ale miał upadek. W drużynówce skakałem ja, Staszek Daniel i Józef Kocyan.
Tadek miał też ciężki upadek na „mamucie w Stanach Zjednoczonych. Dla trenera Forteckiego mam wielkie słowa uznania. To był jeden z najlepszych trenerów na świecie i świetny wychowawca oraz człowiek. On pozwalał nam na wiele, ale mówił jedno: - mnie interesuje wynik. I nas mobilizował do pracy. Prowadził w kadrze dwunastu zawodników. Z tym, że kadrowicze się ciągle zmieniali. Potrafił utrzymać dyscyplinę. Nie był jednak „tyranem. Z innymi trenerami zdecydowanie mi się gorzej pracowało. Jeśli chodzi o kolegów. Fortuna był bardzo koleżeński. Był u mnie po powrocie ze Stanów Zjednoczonych. Wzorem był dla mnie Rysiek Witke, który skakał bardzo ładnie technicznie. I mnie się później także udawało skakać ładnie technicznie, ale tylko technicznie. Bo za krótko.




1 Wypowiedzi Adama Krzysztofiaka pochodzą z wywiadu z 13 lipca 2003 r. w zbiorach Muzeum Tatrzańskiego w Zakopanem. [strona=2] W 1972 r. startował w Sapporo na XI. Zimowych Igrzyskach Olimpijskich. Był to jego pierwszy start olimpijski i tak wspomina swoje wrażenia z dwóch konkursów skoków, a także szał radości po złotym medalu kolegi - Wojciecha Fortuny.

Wojtek Fortuna wygrał ostatnie eliminacje na Krokwi. Trener Fortecki powiedział: - skoro przygotowywaliśmy się we czwórkę, to musimy jechać we czwórkę! W Adam Krzysztofiak - dwukrotny olimpijczyk (1972, 76) w skoku, fot. ze zbiorów Adama Krzysztofiaka. Sapporo było ciekawie. Każdy z nas miał swojego opiekuna. Najpierw skakałem na średnim obiekcie Miyanomori. To była ciekawa skocznia, zupełnie inna od europejskich. Miała nowoczesny profil. Rozbiegi były szerokie, można było 5 torami jechać. Fortuna był na niej szósty, to była już sensacja. Potem była pamiętna Okurayama. Dobrze mi się tam skakało. W próbnej serii skoczyłem 104 metry. Tam miałem numer 1, byłem więc w najsłabszej grupie. Zająłem 29 miejsce. Fortuna skoczył wspaniale. Po jego skoku uwierzyłem w złoto. Drugi był znacznie gorszy. Przed każdym otwierała się możliwość pobicia Wojtka. Wszyscy byli pewni, że każdy następny może być mistrzem olimpijskim. I nikomu się nie udało pokonać Wojtka. Kasaya był zapłakany, natomiast Wojtek chodził jak Bóg. Janusza Forteckiego podrzucaliśmy z radości do góry. Publiczność nie spodziewała się, że ktoś inny niż Japończyk może wygrać konkurs na dużej skoczni. Na olimpiadzie oglądałem też zawody hokejowe oraz konkurencje w narciarstwie alpejskim. Andrzejowi Bachledzie trochę się nie powiodło. Po powrocie do kraju rozegrano Mistrzostwa Polski, na średniej ja wygrałem, a na dużej Wojtek. Chociaż Daniel był lepszy, bo mistrz olimpijski musiał zwyciężyć. Ale już po roku Wojtek nie miał wyników, a potem wypadł z kadry.


Strach na skoczni? Mimo, że był skoczkiem czasami czuł coś w rodzaju lęku przestrzeni. Wspomina, że w Lahti wchodząc na rozbieg ze skokówkami na ramieniu Ze złowionym pstrągiem, fot. ze zbiorów Adama Krzysztofiaka czuł strach, by nie spaść w dół z chwiejących się schodków. - Dlatego patrzyłem tylko przed siebie, w dół w ogóle - wspomina. Ta skocznia jest wyjątkowo piękna, ale często wieje tam silny wiatr. Pamiętam tam konkurs po Mistrzostwach Świata w Falun, bo nie wszyscy w nich startowali. Skoki rozpoczęły się o 9, a skończyły dopiero ok. 16., tak długie były przerwy w konkursie. Startowałem tam tylko trzy razy i trzy razy byłem w „dziesiątce - dodaje.

Trening ówczesnych kadrowiczów był inny niż dzisiaj. Musieli być silni i wygimnastykowani, stąd ważne były treningi z ciężarami. - Fortuna trenował siady z ciężarem na prowadnicy ok. 200. Najwięcej miał Stasiu Daniel. Mieliśmy też dużo marszobiegów w terenie np. z Kuźnic na Gąsienicową, wycieczki z Doliny Białego na Kalatówki i wbieganie na Nosal od zapory prosto do góry.

Krzysztofiak wielokrotnie startował w jednej z najbardziej prestiżowych imprez światowego narciarstwa jaką jest grudniowo - styczniowy Turniej Czterech Skoczni. Jego najlepsze lokaty to 11 miejsce.
- Był to okres w którym mieliśmy wspaniałą drużynę i zdarzało się, że aż 5 Polaków zajmowało miejsca w czołowej „dwudziestce. Teraz o takich wynikach możemy pomarzyć, gdyż bardzo dobrze skacze Małysz, ale reszta jest daleko2 . Wspomina konkurs, w którym aż czterech Polaków było po pierwszej serii w dziesiątce, a w drugiej serii wszyscy skoczyli powyżej 100 metrów i mieli upadki. Trener Fortecki był jednak z nich zadowolony i powiedział, jak wspomina Krzysztofiak: - pokazaliście, że umiecie daleko skakać.

Próba przedolimpijska 1975 r. była wielkim popisem polskiego skoczka. Tuż przed tymi zawodami, w Plavych 19 stycznia 1975 r. na skoczni siedemdziesięciometrowej Krzysztofiak zwyciężył w pięknym stylu. W pierwszej serii poleciał na 79 m, dało mu to drugie miejsce za Czechosłowakiem Hoehnlem, ale przed wieloma zawodnikami światowego formatu. W drugiej serii było jeszcze lepiej, ale wielu dobrych skoczków przypuściło atak na pozycję Krzysztofiaka. Polski skoczek jednak nie zawiódł - osiągnął 82 m, co było jedną z najdłuższych Z trenerem janem Furmanem, fot. ze zbiorów Adama Krzysztofiaka odległości konkursu. Liczyły się też wysokie noty uzyskane za ten skok- jedna 19 pkt. i cztery po 18,5 pkt. Najlepsze w konkursie. W pokonanym polu skoczek z Zakopanego pozostawił mistrzów świata: Napalkowa, Hoehnla, Hansa Georga - Aschenbacha, medalistę olimpijskiego, Rainera Schmidta, i wielu innych znakomitych skoczków.3 Po konkursie powiedzieli: trener skoczków NRD, Dieter Neuendorf: - Na Krzysztofiaka nie było dziś siły. To aktualnie jeden z najlepszych skoczków na świecie.
Jaszin Bullin, trener reprezentacji ZSRR stwierdził: - Krzysztofiak wygrał zasłużenie, ale jego postawa podczas Turnieju była dla nas wielkim zaskoczeniem.
I wreszcie Janusz Fortecki: - Adam zasłużył sobie na to zwycięstwo wzorową pracą i postawą, będzie to dopingiem do dalszej pracy.4 Swoją bardzo dobrą dyspozycję Krzysztofiak pokazał także podczas próby przedolimpijskiej w Seefeld, gdzie na 71 najlepszych skoczków świata wywalczył bardzo dobre 4 miejsce. Zwyciężyli zdecydowanie Austriacy: pierwszy był Schnabl, drugi Puerstl, trzeci Federer i Polak. Krzysztofak na skoczni Antona Seelosa w Seefeld miał skoki o długości 71,5 i 80 m. A więc stała się odmiana, czy może metamorfoza zakopiańczyka? W porównaniu z wcześniejszym okresem swojej kariery Krzysztofiak skakał dużo lepiej, równiej, dalej i ładniej. Stał się też bardziej doświadczonym zawodnikiem i w 1975 r. był najlepszym, obok Bobaka, elementem polskiej drużyny. Trener Janusz Fortecki wspomina: - Krzysztofiak był bardzo dobrym zawodnikiem. Odniósł szereg dobrych wyników: 3 na ME juniorów w Bollnaes, 4 na lotach w Vikersund, 4 na próbie przedolimpijskiej. Skakał bardzo ładnie technicznie. Na pewno nie był gorszy od Fortuny, tylko żeby zdobywać medale trzeba mieć szczęście. Był to bardzo fajny chłopak. Przed Innsbruckiem bardzo pomagał mi i mojej grupie Czajkowski, który zakupił dla skoczków tuż przed olimpiadą nowoczesne kombinezony, mikrobus „Volksvagen i wyekwipował skoczków w ładne kombinezony i kurtki. Był z nami w Innsbrucku i na Turnieju Czterech Skoczni. To była bardzo pozytywna postać.

Wszyscy zniecierpliwieni czekali na to co miało się wydarzyć w Innsbrucku. Tymczasem nasi narciarze otrzymali tam ogromne lanie i to we wszystkich konkurencjach. Adam Krzysztofiak wspomina:

Innsbruck 1976 to była totalna klapa pod względem wyników. Po bardzo udanej dla mnie próbie przedolimpijskiej, gdzie byłem 4, liczyłem na dobry wynik. Po pierwszej serii próby przedolimpijskiej, w której byłem daleko, podszedł do mnie red. Marian Matzenauer i zapytał: - no i co?. Ja mu na to: nic, jest jeszcze druga seria. Bardzo dobrze mi się skakało w Seefeld i w drugiej próbie poleciałem daleko. W Innsbrucku panowała bardziej domowa atmosfera, wiadomo - to były Igrzyska Olimpijskie organizowane w Europie. Więcej znajomych. Przed zawodami olimpijskimi i próbą przedolimpijską bardzo pomagał nam pan Czajkowski. Przed olimpiadą siedzieliśmy w Zakopanem, przygotowania padły, były gorsze niż nieraz nasze przygotowania do Memoriału. W grupie był: Pawlusiak, Bobak, Waluś, ja, Fijas, Bieniek i Tadeusz Tajner. Olimpiada wypadła bardzo słabo, a po powrocie do kraju zwolniono Forteckiego, którego zastąpił nowy trener Tadeusz Kołder.




2 Wyniki Adama Krzysztofiaka w Turnieju Czterech Skoczni: 1970/71 - 28 - Oberstdorf, 11 - Innsbruck, 13 - Bischofshofen, 1971/72 - Oberstdorf - 29, 84 - Garmisch-Partenkirchen , 26 - Innsbruck, 40 - Bischofshofen, 46 w klasyfikacji generalnej, 1973/74 - 31 - Oberstdorf, 21 - Ga-Pa, 18 - Innsbruck, 63 - Bischofshofen, 33 w klasyfikacji generalnej, 1974/75 - 13 - Oberstdorf, 44 - Ga-Pa, 1975/76 - 35 - Oberstdorf, 36 - Ga-Pa, 32 - Innsbruck, 26 - Bischofshofen, 26 w klasyfikacji generalnej. Jak wynika z zestawienia Adam Krzysztofiak startował w TCS pięciokrotnie - przyp. W.S.

3 Wyniki konkursu w Plavych: 1. Adam Krzysztofiak - 79 i 83 m, nota 239 pkt, 2. Hoehnl (Czechosłowacja) - 81, 81,5 m, 237, 9 pkt, 3. H - G. Aschenbach (NRD) - 78 i 81 m, 235,3 pkt, 4. Schmidt (NRD) - 77,5 i 83 m , nota 234,2 pkt, 5. Napalkow (ZSRR) - 77 i 80 m, nota 229,6 pkt. Dane za: art. Lecha Drapińskiego, Spóźniony finisz Krzysztofiaka, b. daty, ze zbiorów Adama Krzysztofiaka.

4 art. Marana Matzenauera, Adam Krzysztofiak zwycięża mistrzów świata i medalistów olimpijskich, art. z19.01. 1975 r. Także „Przegląd Sportowy z 20 stycznia 1975 r. „Plavy. Krzysztofiak pierwszy. [strona=3]

Warto też przypomnieć, że Adam Krzysztofiak był dwukrotnym zwycięzcą Memoriału im. Bronisława Czecha i Heleny Marusarzówny w skokach narciarskich. Po raz pierwszy w 1971 r., przy czym w czasie tego konkursu Szwajcar Hans Schmidt ustanowił nowy rekord Krokwi skokiem na 112 m5. Drugiego dnia Krzysztofiak znowu Kadra skoczków i kombinatorów klasycznych z trenerem Kaczmarczykiem, fot. ze zbiorów Adama Krzysztofiaka był najlepszy. - Kilkakrotnie wygrałem Memoriał - wspomina Adam Krzysztofak. To była wielka impreza na którą przyjeżdżali najlepsi skoczkowie świata, powiedziałbym rangi dzisiejszego pucharu świata. Ważnymi imprezami, w których brałem udział były też: Puchar Przyjaźni, Puchar Tatr na skoczni w Szczyrbskim Jeziorze, gdzie zwyciężałem i Puchar Beskidów.
Mówi też o związkach sportu z polityką w tamtym okresie. - Startowaliśmy przecież w Spartakiadach Armii Zaprzyjaźnionych, to był dla nas niemal priorytet. Wszyscy szliśmy do wojska. Na tych zawodach także odnosiłem zwycięstwa. Maszerowaliśmy w mundurach Wojska Polskiego. Pamiętam taką zabawną historię związaną ze Spartakiadami. Nosiłem wtedy długie włosy, takie były modne, i płk Borgula po defiladzie dał mi pieniądze... na fryzjera, bo jakże żołnierz może nosić tak długie włosy! Był też rekordzistą kilku obiektów, ustanowił rekord w długości skoku na igielicie - 86 m, który potem poprawił Czesław Janik. Skakał też na skoczniach „mamucich.

Pierwszy raz w karierze sportowej skakałem na mamucie w Vikersund w 1970 r. gdzie byłem czwarty. Najpierw skakaliśmy w Holmenkollen, potem pojechaliśmy do Vikersund. Tam najlepsi skakali w granicach 150 metrów. Ja skoczyłem 147 m, ale w drugiej serii tylko około „setki i byłem czwarty. Pamiętam, że było tam mnóstwo kibiców, gdyż dojazd do skoczni jest idealny. Brałem też udział w I Mistrzostwach Świata w lotach narciarskich w Planicy w marcu 1972 r. Warto dodać, że na zeskoku, do 90 m, były na podłożu rozłożone styropiany, by było biało, gdyż zeskok był do 90 m bez śniegu. I Stasiu Daniel skoczył w te styropiany i jury musiało na chwilę przerwać konkurs. Staszek był poobijany, gdyż tam śnieg był bardzo twardy. Wygrał wtedy Walter Steiner. Zawody były, tak jak i pogoda, przepiękne, ale wiał bardzo silny wiatr.

Polska kadra: drugi od lewej Krzysztofiak, czwarty Pawlusiak, fot. ze zbiorów Adama Krzysztofiaka Karierę sportową zakończył ok. 1980 r. Potem przez prawie 10 lat był trenerem w zakopiańskiej „Wiśle-Gwardi i prowadził grupę chłopców w Chochołowie, między innymi Roberta Mateję. - Tam było kilku utalentowanych chłopców, którzy dobrze się zapowiadali. Trzy, cztery razy w tygodniu odbywały się treningi, mieliśmy auto.
Adam Krzysztofak mieszka obecnie z żoną w Zakopanem. Jego hobby to grzybobranie, które, jak mówi, pozwala mu odpocząć od codziennych problemów. Poza tym lubi łowić ryby, a na jednym ze zdjęć, które mi pokazywał widać go ze złowionym w Kanadzie prawie 30 - kilogramowym łososiem. Mówi: było wielu dobrych skoczków: Nykaenen, Weissflog, ale Adam Małysz jest niesamowitym zawodnikiem. Adam Krzysztofiak6 nadal chodzi na skoki, tym bardziej, że często ostatnio na Wielkiej Krokwi słychać wołania wielotysięcznego tłumu: - Adam leeeeć! I chociaż nie dotyczą jego osobiście, to bardzo cieszy go sukces Adama Małysza - kolejnego Adama w historii polskich skoków narciarskich.


Wojciech Szatkowski (Muzeum Tatrzańskie)
kontakt: museum@tatrynet.pl




5 L. Fischer, M. Matzenauer, J. Kapeniak, Kronika śnieżnych tras, Warszawa 1977, s. 115-116 informacja o Memoriale im. Bronisława Czecha i Heleny Marusarzówny w 1971 r.

6 Sukcesy sportowe Adama Krzysztofiaka, narciarz - skoczek. , reprezentant klubów SN PTT i WKS Zakopane. Olimpijczyk: 1972 - Sapporo - 24 na K 70, 29 na K 90, 1976 - Innsbruck - 38 na K 70, Mistrzostwa Świata: 1970 - Szczyrbskie Jezioro - 41 na K 70, 1974 - Falun - 25 na K 90, Mistrzostwa Europy juniorów: 1969 - Bollnaes - 3, dwukrotny zwycięzca skoków podczas Memoriałów m. Bronisława Czecha i Heleny Marusarzówny. Czterokrotny Mistrz Polski w skokach narciarskich: na K 70 - 1972, 1974, 1975, na K 90 - 1971. Sześciokrotny mistrz Polski juniorów - wyniki za: W. Zieleśkiewicz, Encyklopedia sportów zimowych, Warszawa 2002, s. 116, życiorys Adama Krzysztofiaka. Niestety źródło to nie wykazuje wszystkich wyników Adama Krzysztofiaka, bądź wykazuje je błędnie. Zieleśkiewicz w swojej publikacji pominął zupełnie start tego zawodnika w MŚ w Falun 1974 i Zimowych Igrzyskach 1976 r. oraz mylnie podaje jego wyniki z Mistrzostw Polski. Dlatego uzupełniłem osiągnięcia Adama Krzysztofiaka o: oryginalne wyniki olimpijskie konkursu skoków na XII. Zimowych Igrzyskach w Innbsrucku (1976) oraz z MŚ w Falun, ze zborów trenera Janusza Forteckiego.

Wojciech Szatkowski, Źródło: Informacja własna
oglądalność: (13077) ilość komentarzy: (6)

Dyskusja do wiadomości

PROSTY ZAGNIEŻDŻONY
Puchar
Świata
Puchar
Kontyn.
FIS
Cup

Pań
LPK
Pań
FIS
Cup Pań
Najbliższy konkurs:
Wisła HS134
18.11.2017
godz. 16:00
Sobota, godz. 16:00
Sobota, godz. 15:35
Sobota, godz. 13:15
Aktualna klasyfikacja Letniego Grand Prix:
Lp.ZawodnikKrajPunkty
1.KUBACKI DawidPolska500
2.LANISEK AnzeSlowenia353
3.KOBAYASHI JunshiroJaponia332
4.KOT MaciejPolska270
5.KLIMOW JewgienijRosja232
8.ŻYŁA PiotrPolska200
10.HULA StefanPolska175
26.STOCH KamilPolska85
28.MURAŃKA KlemensPolska75
36.WOLNY JakubPolska50
51.ZIOBRO JanPolska31
67.ZNISZCZOŁ AleksanderPolska12
78.MIĘTUS KrzysztofPolska5
81.WĄSEK PawełPolska4
Pełna klasyfikacja..»
Najbliższy konkurs:
Notodden HS100
15.12.2017
Aktualna klasyfikacja PK Pań:
Lp.ZawodnikKrajPunkty
1.KARPIEL KamilaPolska280
2.STRAUB RamonaNiemcy262
3.SEYFARTH JulianeNiemcy200
4.JAKOWLEWA LidijaRosja182
5.SZPINIEWA AnnaRosja154
19.TWARDOSZ AnnaPolska52
22.RAJDA KingaPolska34
33.SZWAB JoannaPolska20
45.PAŁASZ MagdalenaPolska5
Pełna klasyfikacja..»
Najbliższy konkurs:
Whistler HS106
07.12.2017
Aktualna klasyfikacja:
Lp.ZawodnikKrajPunkty
1.HARALAMBIE DanielaRumunia382
2.KRIZNAR NikaSlowenia380
3.KARPIEL KamilaPolska237
4.GOERLICH LuisaNiemcy206
5.LEMARE LeaFrancja180
6.TWARDOSZ AnnaPolska141
7.RAJDA KingaPolska135
15.PAŁASZ MagdalenaPolska90
23.CIEŚLAR PaulinaPolska61
29.HARSCHE KatarzynaPolska48
55.KIL JoannaPolska8
Pełna klasyfikacja..»
Kroppa
2000-2017 skijumping.pl
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Poltyka cookies
Skijumping.pl