Wtorek, 15 grudnia 2015, 17:36

Historia Mistrzostw Świata w Lotach Narciarskich, część 1

Skocznia w Planicy
Skocznia w Planicy
fot. Tadeusz Mieczyński

Zbliża się 24 edycja Mistrzostw Świata w Lotach Narciarskich. W dniach 15-17 stycznia 2016 na skoczni w Bad Mitterndorf o medale powalczą najlepsi specjaliści od szybowania na ponad dwustumetrowe odległości. Impreza ta nie doczekała się póki co opisu w skondensowanej formie. Czas więc nadrobić tę zaległość, zwłaszcza, że historia tej trochę niedocenianej i czasem po macoszemu traktowanej imprezy jest momentami naprawdę pasjonująca.

Na zakończenie, jakże miło wspominanego w Polsce olimpijskiego sezonu 1971/72, rozegrano po raz pierwszy Mistrzostwa Świata w Lotach Narciarskich. Areną inauguracyjnych zawodów uczyniono największy wówczas obiekt mamuci – skocznię w Planicy, jedną z czterech funkcjonujących wtedy w Europie skoczni przeznaczonych do lotów narciarskich. Premierową odsłonę nowej imprezy zepsuła jednak w dużej mierze pogoda, z której to przyczyny z zaplanowanych trzech konkursów rozegrano tylko jeden - 26 marca. Na końcową notę każdego z zawodników składały się więc tylko dwa skoki. Oprócz porywistego wiatru organizatorzy musieli zmagać się z dodatnimi temperaturami. By przygotować obiekt chwytano się różnych środków łącznie z pokrywaniem zeskoku... styropianem. Kibice zgromadzeni pod mamutem byli świadkami kilku bardzo groźnie wyglądających upadków. Takowy już w serii próbnej stał się udziałem m.in. Stanisława Gąsienicy-Daniela, który nie wystąpił przez to w konkursie głównym. Bolesne zderzenie ze źle przygotowanym miejscami zeskokiem przeżył też Yukio Kasaia. Pierwszym mistrzem świata został Szwajcar Walter Steiner, jeden z najwybitniejszych "lotników" w historii. 21-letni snycerz z Wildhaus, malutkiego miasteczka w szwajcarskim kantonie Sankt Gallen, który półtora miesiąca wcześniej przegrał z Wojciechem Fortuną o 0,1 pkt. mistrzostwo olimpijskie, tym razem sięgnął po złoto w sposób więcej niż pewny. W swoich próbach na Letalnicy uzyskał 155 i 158 m. Drugiego w klasyfikacji, reprezentanta NRD, Heinza Wosipiwo wyprzedził o 32,5 pkt. Brązowy medal wywalczył bardzo doświadczony już wtedy Czechosłowak Jiri Raska, mistrz i v-ce mistrz olimpijski z Grenoble z 1968 roku. Polacy liczyli rzecz jasna bardzo mocno na Wojciecha Fortunę. Ten jednak tuż po igrzyskach miał aż trzytygodniową przerwę treningach, spowodowaną koniecznością stawiania się na różnorakich przyjęciach i uroczystościach. Zakopiańczyk w serii próbnej ustanowił swój rekord życiowy skokiem na 132 metry. Takie odległości w konkursie dałyby mu miejsce w czołówce. W zawodach uzyskał jednak 114 i 117 metrów, co pozwoliło na zajęcie 20 lokaty. Tuż za Polakiem znalazł się Yukio Kasaia. Na 26 pozycji sklasyfikowano Adama Krzysztofiaka.


Kolejny czempionat odbył się już w następnym sezonie, w marcu 1973 roku. Tym razem skoczków gościła powstała w 1950 roku skocznia imienia Heiniego Klopfera w znanym wcześniej głównie z Turnieju Czterech Skoczni Oberstdorfie. Również i te zawody składały się z zaledwie dwóch zaliczonych serii. Wielkim faworytem był broniący tytułu Walter Steiner, który jednak ostatecznie musiał zadowolić się drugim miejscem. Szwajcar latał najdalej, oddał skoki dłuższe łącznie o 10 metrów od zwycięzcy, Hansa Georga Achenbacha z NRD, mimo to w ostatecznej klasyfikacji przegrał z Niemcem o zaledwie 0,5 pkt. Brązowy medal ponownie przypadł reprezentantowi Czechosłowacji, którym tym razem był Karel Kodejska. Na starcie rywalizacji nie stanęli polscy skoczkowie. Żaden z nich nie wybrał się do Oberstdorfu, choć mający wtedy całkiem udany sezon Tadeusz Pawlusiak, mógłby przy odrobinie szczęścia pokusić się o niespodziankę.

W marcu 1975 roku Mistrzostwa Świata w Lotach Narciarskich zadebiutowały na skoczni w austriackim Bad Mitterndorf. Po raz pierwszy impreza składała się z trzech konkursów, a do łącznej klasyfikacji zaliczono sześć skoków. Faworytami imprezy byli gospodarze. W sezonie 1974/75 Austriacy, podopieczni legendarnego trenera Baldura Preimla, nie mieli sobie równych na skoczniach świata. Dość powiedzieć, że w klasyfikacji generalnej Turnieju Czterech Skoczni zajęli trzy pierwsze pozycje. Mistrzostw w Bad Mitterndorf jednak nie zwojowali. Najlepszy po trzech dniach rywalizacji okazał się brązowy medalista sprzed dwóch lat, Karel Kodejska. Drugie miejsce zajął Rainer Schmidt z NRD, a dopiero na trzeciej pozycji znalazł się najlepszy z gospodarzy, Karl Schnabl. Walter Steiner tym razem musiał się zadowolić ósmym miejsce, ale jak się okaże dwa lata później, wcale nie powiedział jeszcze ostatniego słowa jeżeli chodzi o walkę o najwyższe laury podczas "lotniczego" czempionatu. Wśród uczestników mistrzostw ponownie zabrakło Polaków.

Mistrzostwa świata w lotach rozegrane w Vikersund w 1977 roku były dla ich uczestników wyjątkowo wyczerpujące. W ich ramach rozegrano trzy konkursy, a każdy składał się z trzech serii. O końcowym rezultacie decydowało więc aż dziewięć skoków. Przy takich zasadach nie mogło być przypadku. Musiał wygrać najlepszy. No i wygrał. Złoty medal mistrzostw globu w lotach narciarskich powrócił w ręce Waltera Steinera. Mistrz z 1972 i v-ce mistrz z 1973 roku dość wyraźnie pokonał młodziutkiego, 19-letniego Austriaka, Toniego Innauera i reprezentanta NRD, Henrego Glassa. Niespodzianką zawodów był rekord skoczni ustanowiony przez rówieśnika Innauera, Frantiska Novaka z Czechosłowacji. Ostatniego dnia rywalizacji młody skoczek pofrunął na odległość 157 metrów, co wywindowało go na szóstą pozycję w końcowej klasyfikacji imprezy. Podczas treningu poprzedzającego zawody Steiner uzyskał 160 metrów, jednak jego wyniku nie uznano za oficjalny rekord. Na starcie po raz trzeci z rzędu zabrakło Biało-czerwonych. Jedynym polskim akcentem był występ polskiego emigranta, Sławomira Kardasia reprezentującego Kanadę, który zajął ostatnie, 41 miejsce.

W 1979 roku mistrzostwa powróciły do Planicy, a na ich start polscy skoczkowie i to w stylu dużo lepszym niż można się było spodziewać. Niewiele jednak brakowało, a zarówno Piotr Fijas jak i Stanisław Bobak w ogóle do Jugosławii by nie pojechali. Polski Związek Narciarski nie wydał zgody na wyjazd naszych skoczków na loty, wysłano ich w zamian na zawody do Oberhofu. Tam spisywali się świetnie, nie ustępując przygotowującym się do udziału w mistrzostwach Niemcom. Trener Tadeusz Kołder używając fortelu, bez zgody narciarskiej centrali, na własną odpowiedzialność zabrał naszych najlepszych zawodników do Planicy. Debiutujący na tak wielkiej skoczni Fijas mimo problemów na treningach w zawodach skakał wprost sensacyjnie. Ostatecznie po dwóch dniach rywalizacji i sześciu skokach został sklasyfikowany na trzecim miejscu, zdobywając brązowy medal. Z triumfu cieszył się 23-letni Armin Kogler, który jako pierwszy Austriak sięgnął po złoto mistrzostw w lotach. Srebro wywalczył reprezentant NRD, Axel Zitzman. Niemiec w jednym ze skoków treningowych uzyskał nawet wynik lepszy od rekordu świata (179 metrów), ale próby tej nie ustał. Stanisław Bobak także debiutujący na mamucie, po pierwszym dniu rywalizacji plasował się na 14 miejscu, imprezę zakończył na 21 pozycji.

Do trzydniowej formuły rywalizacji powrócono dwa lata później w Oberstdorfie. O zwycięstwie w imprezie zadecydowało osiem serii skoków. Głównym faworytem do złota był obrońca tytułu, Armin Kogler, triumfator klasyfikacji generalnej Pucharu Świata w sezonie 1980/81 i drugi zawodnik Turnieju Czterech Skoczni. Austriak zaczął jednak zawody bardzo niemrawo. W pierwszych dwóch skokach uzyskał zaledwie 136 i 105 metrów, podczas gdy rewelacyjnie skaczący od początku mistrzostw Fin, Jari Puikonnen lądował w okolice 170 metra. Choć mistrz z Planicy od trzeciej serii zaczął się rozkręcać, a podczas jednego z treningów skokiem na 180 m. ustanowił nawet nowy rekord świata, nie zdołał dogonić reprezentanta Finlandii, z którym przegrał ostatecznie o 60,5 pkt. Brązowy medal zdobył mniej znany Norweg, Tom Levorstad, dla którego był to największy sukces w karierze. Puikkonen podtrzymał świetną passę Finów na wielkich imprezach. Trzy lata wcześniej mistrzem świata w Lahti został Tapio Reaiseanen, a sezon wcześniej złoty medal olimpijski wywalczył Jouko Tormaenen. Polacy skakali tak samoż równo, co przeciętnie. Piotr Fijas zajął w końcowej klasyfikacji 17 miejsce, a Stanisław Bobak uplasował się o jedną pozycję niżej.

W 1983 roku Mistrzostwa Świata w Lotach Narciarskich zostały po raz pierwszy rozegrane na najmłodszym, powstałym w 1979 roku mamucie w czeskim Harrachovie. Marcową imprezę miał bez problemu wygrać król sezonu 1982/83, Matti Nykaenen. Pierwszy dzień zmagań nie przyniósł niespodzianki. Fin oddał trzy świetne skoki i prowadził na tym etapie rywalizacji. W ciągu jednej doby zmienił się jednak nie do poznania - z mistrza skoczni w zawodnika co najwyżej przeciętnego. W klasyfikacji samego tylko drugiego dnia imprezy zajął... 17 miejsce. Być może znany z bardzo rozrywkowego trybu życia Fin zbyt wcześnie zaczął świętować zwycięstwo i koniec długiego i bogatego dla niego w trofea sezonu. Ostatniego dnia zmagań powrócił na właściwe tory, skakał znów tak jak przystało na wielkiego mistrza, ale wystarczyło to do zdobycia rzutem na taśmę brązowego medalu (Nykaenen o zaledwie pół punktu wyprzedził Koglera). Mistrzem świata został Klaus Ostwald z NRD, a v-ce mistrzem reprezentant gospodarzy Pawel Ploc, który podczas jednego ze skoków ustanowił nowy rekord świata uzyskując 181 metrów. Obrońca tytułu, Jari Puikonnen został sklasyfikowany dopiero na 26 pozycji. Piotr Fijas zajął 14 miejsce, jego brat Tadeusz 31, a Janusz Malik 36.

W 1985 roku w Planicy nie miał sobie równych Matti Nykaenen. Skakał jak w transie, bił rekordy świata (najlepszy wynik na świecie wyśrubował do 191 metrów), nie pozostawiał złudzeń rywalom. Na zakończenie dwudniowych zmagań okazał się lepszy od najgroźniejszego rywala, Jensa Weissfloga o blisko 50 punktów. Brąz padł łupem broniącego tytułu v-ce mistrza świata z Harrachova, Pavla Ploca.W grze o medale liczył się też do końca obrońca mistrzowskiego tytułu, Ostwald. Niemiec z NRD zajął miejsce tuż za czołową trójką, a zdecydował o tym zupełnie zepsuty przez niego pierwszy skok, który zakończył lądowaniem na 98 metrze i jego heroiczna postawa w kolejnych seriach nie wystarczyła do tego, by przywieźć z Jugosławii choćby krążek z najmniej cennego kruszcu. Polskę reprezentowali bracia Fijas. Piotr był 14., a Tadeusz 29. Ten pierwszy miał na półmetku dwudniowych zmagań realną szansę na miejsce w czołówce. Po pierwszej części zawodów plasował się na 11 pozycji, niestety zepsuł jeden ze skoków kolejnego dnia i miast w skoczyć do czołowej dziesiątki zsunął się o trzy lokaty w dół. Na końcowy wynik każdego z zawodników składało się pięć oficjalnych serii.

Kolejny czempionat wyjątkowo odbył się już rok później. Po 11 latach zawody te powróciły do Bad Mitterndorf. Skocznia została w 1985 roku gruntowanie przebudowana, jej punkt konstrukcyjny przesunięto na 185 metr. Organizatorzy zmagali się z bardzo trudnymi warunkami atmosferycznymi, wiele skoków zakończyło się poważnie wyglądającymi upadkami. To właśnie po tej imprezie Międzynarodowa Federacja Narciarska podjęła decyzję o tym, by zaprzestać notowania oficjalnych rekordów świata. Miało to uchronić skoczków przed pociągającą za sobą poważne niebezpieczeństwa pogonią za coraz bardziej wyśrubowanymi wynikami. Podczas poprzednich mistrzostw na Kulm, w 1975 roku, będący w niewiarygodnym gazie Austriacy musieli zadowolić się brązowym medalem, tym razem jednak to ich reprezentanci dominowali zawody. Zwyciężył Andreas Felder, przy okazji wyrównując rekord świata należący do Nykaenena, drugie miejsce zajął Franz Neulaendtner, a obrońca tytułu "latający Fin" stanął na najniższym stopniu podium. Jedną z sensacji pierwszego dnia imprezy był Jan Kowal. Po skokach na 137, 160 i 161 metrów zajmował na półmetku zawodów czwarte miejsce. Wizja nieoczekiwanego sukcesu chyba jednak usztywniła polskiego skoczka, bo drugiego dnia skakał już znacznie słabiej, choć finalnie zajął i tak przyzwoite 12 miejsce. Piotr Fijas z kolei do udanych nie zaliczy pierwszego dnia zawodów, bo plasował się po nim na 17 miejscu. Dzień później lądował bardzo daleko (171,167, 172 m.) i przesunął się na 10 pozycję. Tak więc każdego dnia mistrzostw, polski zawodnik skakał na poziomie światowej czołówki. 36 miejsce zajął Robert Witke. W konkursie o mistrzostwo świata w lotach po raz pierwszy wystąpił reprezentant Węgier. Laszlo Fischer zajął przedostatnie, 49 miejsce.

CDN...

Adrian Dworakowski, Źródło: Informacja własna
oglądalność: (7253) ilość komentarzy: (15)

Dyskusja do wiadomości

PROSTY ZAGNIEŻDŻONY
Letnia
Grand Prix
Letni
CoC
FIS
Cup
LGP
Pań
LPK
Pań
FIS
Cup Pań
Najbliższy konkurs:
Oberwiesenthal HS106
19.08.2017
Aktualna klasyfikacja PK Pań:
Lp.ZawodnikKrajPunkty
1.PAGNIER JosephineFrancja200
2.GOERLICH LuisaNiemcy160
3.HESSLER PaulineNiemcy110
4.MAIR SophieAustria95
5.ERNST GianinaNiemcy80
19.TWARDOSZ AnnaPolska23
Pełna klasyfikacja..»
Najbliższy konkurs:
Villach HS98
15.07.2017
Aktualna klasyfikacja:
Lp.ZawodnikKrajPunkty
1.HARALAMBIE DanielaRumunia485
2.RAJDA KingaPolska334
3.TRAMBITAS Andreea DianaRumunia279
4.KRAUS HenrietteNiemcy232
5.BARANCEWA AleksandraRosja216
15.TWARDOSZ AnnaPolska153
40.KARPIEL KamilaPolska66
41.PAŁASZ MagdalenaPolska64
46.SZWAB JoannaPolska58
87.KIL JoannaPolska16
Pełna klasyfikacja..»
Kroppa
2000-2017 skijumping.pl
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Poltyka cookies
Skijumping.pl