Strona główna • Tureckie Skoki Narciarskie

"Od początku będziemy startować w PŚ"- trener zdradza plany tureckich skoczków

Wciąż raczkująca jeszcze reprezentacja Turcji w skokach narciarskich nie chce pełnić już tylko roli kopciuszka, obsadzając ostatnie lokaty w zawodach niższej rangi. Dzięki dobrym wynikom osiągniętym na przestrzeni ostatnich miesięcy zawodnicy znad Bosforu wywalczyli sobie dwa miejsca w zawodach Pucharu Świata i zamierzają korzystać z możliwości startu w "ekstraklasie" od samego początku sezonu.

- Wystartujemy w Pucharze Świata w Niżnym Tagile, Ruce, Wiśle i Klingenthal - zapowiada słoweński trener Nejc Frank w rozmowie z naszym portalem. -Planujemy również wystąpić w Turnieju Czterech Skoczni. Plany będziemy jednak dostosowywać do aktualnej formy i możliwości zawodników. Pozostała część skoczków będzie jeździć na Puchary Kontynentalne. Naszym celem jest stopniowe zbliżanie się do przedstawicieli czołowych nacji w nadziei na wywalczenie pucharowych punktów i godne reprezentowanie Turcji.

Dzięki miejscom w czołowej trzydziestce podczas zawodów LGP w Szczuczyńsku Fatih Arda Ipcioglu wywalczył sobie dożywotnie prawo startu w zawodach najwyższej rangi. Najbliższej zimy w konkursach najwyższego szczebla będzie mógł mu towarzyszyć Muhammed Ali Bedir lub Muhammet Irfan Cintimar.  Obaj zdołali się w tym roku załapać do trzydziestki zawodów PK. - Ipcioglu miał udany sezon letni i jest dobrze przygotowany fizycznie - ocenia Frank. - Jednak w samej technice skoków jest naprawdę jeszcze bardzo dużo do poprawy i to we wszystkich obszarach. Gdyby jednak szczęśliwie poukładały się różne okoliczności, przy odrobinie szczęścia ze strony pogody, myślę, że w którymś z pucharowych konkursów mógłby dostać się do "30". Ale, jak mówię, musiałyby idealnie zgrać się wszystkie czynniki. 

Jak mówi nam słoweński szkoleniowiec w Turcji zainteresowanie nową wciąż dyscypliną powoli rośnie. - Muszę przyznać, że skoki stają się w Turcji coraz bardziej rozpoznawalne. Obserwuję to zainteresowanie i szczerze powiem, że ono naprawdę rośnie. Pomogły temu ostatni wyniki Ipcioglu, o których coraz szerzej zaczęto pisać w prasie. Dzieciaki coraz chętniej zapisują się do sekcji skoków. W Erzurum szkoli się obecnie około 30 młodych skoczków i skoczkiń. Mamy odpowiednie wsparcie finansowe, dobrze działający system. To wszystko pozwala patrzeć w przyszłość z optymizmem.

Jednym ze stałych punktów przygotowań do sezonu dla podopiecznych Franka jest Zakopane. Nie inaczej było w tym roku. Pod koniec października skoczkowie z Turcji znów zawitali na Podhale. - Jeździłem tu już wcześniej ze słoweńskimi zawodnikami, teraz jeżdżę z Turkami. Mamy tu wszystko, co jest potrzebne do jakościowych przygotowań. Są świetne skocznie z torem lodowym, do tego mamy też wszystko, co potrzebne do treningu w hotelu, od siłowni do sauny...

Nejc Frank nie jest postacią szerzej znaną w świecie skoków. Jako skoczek był drużynowym mistrzem świata juniorów i Uniwersjady. Indywidualnie zdobył brązowy medal na tej drugiej imprezie. Karierę skoczka zakończył bardzo wcześnie, bo w wieku zaledwie 22 lat. Szkoleniowca Turków zapytaliśmy o jego doświadczenie trenerskie i drogę do pracy z Ipcioglu i spółką. - Moja współpraca z Turecką Federacją Narciarską rozpoczęła się w maju 2019 roku. Wcześniej, w latach 2010-2018 pracowałem jako asystent trenera, ówczesnego trenera kadry A Słowenii Gorana Janusa, zimą 2018/2019  asystowałem Gorazdowi Bertonceljowi. Po tym sezonie nasze drogi Słoweńskim Związkiem Narciarskim rozeszły się i szukałem nowego wyzwania. Wtedy Bine Norčič zadzwonił do mnie i przedstawił pomysł przejęcia tureckiej drużyny. Postanowiłem się tego podjąć. 

Czytaj też: Szalone lato Ipcioglu - historyczne wyniki, zamieszanie covidowe i zmęczenie psychiczne