Strona główna • Polskie Skoki Narciarskie

Przedsezonowe skoki na śniegu zbędne. "Nie trzeba już jeździć na koło podbiegunowe"

W przedostatni weekend listopada w Niżnym Tagile ruszy 43. edycja Pucharu Świata mężczyzn w skokach narciarskich. Zdecydowana większość czołowych zawodników pierwsze próby w pełni zimowych warunkach wykona dopiero w Rosji, choć nie tak dawno najlepsze reprezentacje poszukiwały możliwości sprawdzenia się na śniegu jeszcze przed pierwszym konkursem.

Polscy skoczkowie pod koniec października zaliczyli pierwsze zgrupowanie na torach lodowych, które przygotowano na zakopiańskich obiektach. Zwieńczeniem obozu u podnóża Tatr był krajowy czempionat. - Te mistrzostwa Polski były hybrydowymi zawodami. Tory mieliśmy lodowe, ale lądowaliśmy na igelicie - zauważa Dawid Kubacki.

Zdaniem mistrza świata z Seefeld, aktualnie letnie i zimowe skoki nie różnią się znacząco. - W ostatnich latach sytuacja zmieniła się o tyle, że tory lodowe są przygotowane konstrukcyjnie, a nie wycinane z desek, jak w dawnych czasach. Zeskok szykuje się przy pomocy ratraków działających na GPS, więc jest równiutko. Nie ma zaskoczeń i pierwszy skok zimowy można oddać tak, jak kończy się lato. Kiedyś ważne było, by przyzwyczaić się do śniegu, który był inny. Dzisiejsza infrastuktura, chociażby w Zakopanem, pozwala skakać na idealnie przygotowanym obiekcie. Tak samo jest podczas zawodów z cyklu Pucharu Świata. Nie trzeba już jeździć na koło podbiegunowe, by sprawdzić się na śniegu - mówi 31-latek.

Walka o Kryształową Kulę w sezonie olimpijskim ruszy za niespełna trzy tygodnie. - Wszystko jest na właściwej drodze. Mamy jeszcze trochę czasu i treningowego skakania do rozpoczęcia zimy. To okres spinania w całość tego, czego uczyliśmy się i doskonaliliśmy latem. Ważne, by to funkcjonowało razem, a nie każdy element z osobna. Nadchodzący czas jest wystarczający, by z odpowiednim czuciem i energią wejść w sezon zimowy. Kluczowy będzie też odpoczynek, bo teraz jest intensywnie - zaznacza Kubacki.

Letnim mistrzem Polski został Piotr Żyła, a Dawid Kubacki indywidualnie sięgnął po brąz. Dobre oceny zebrali skoczkowie młodego pokolenia, którzy rzucili wyzwanie doświadczonym kadrowiczom. - Zawody w Zakopanem pokazały, że dalej potrafię walczyć. Trzeba było popracować, żeby wskoczyć na podium. Dziadki się obroniły i jest w porządku <śmiech>... Cieszę się, że finalnie znalazłem się w czołowej "3", ponieważ po pierwszej serii trochę brakowało. To fajne zakończenie letniego sezonu i sprawdzenie się na ostatnim etapie przygotowań. Wyszło nieźle - twierdzi drużynowy medalista olimpijski z Pjongczangu.

Czy postawa młodzieżowców zaskoczyła Kubackiego? - Było zdziwko, ale to bardzo fajnie, że mogliśmy sobie powalczyć. To cieszy, że młodsi zawodnicy depczą nam po piętach, to motywuje nas do pracy. Życzę im, by kontynuowali tę pracę, która zaprezentowali na Średniej Krokwi. Mam nadzieję, że spotkamy się na arenie międzynarodowej, gdzie będą nas podgryzać - nie ukrywa jeden z liderów reprezentacji Polski.

Korespondencja z Zakopanego, Dominik Formela