Strona główna • Niemieckie Skoki Narciarskie

Koniec kariery Eisenbichlera. „Koledzy na początku mi nie uwierzyli”

Markus Eisenbichler

– Koledzy na początku chyba mi nie uwierzyli, bo powiedzieli „jasne, często to mówisz”. Pierwszy raz mówiłem o tym w 2018 roku – opowiada Markus Eisenbichler, który już za dwa tygodnie rozstanie się ze światem skoków narciarskich, przynajmniej w roli czynnego zawodnika. W rozmowie z naszym portalem tłumaczy powody swojej decyzji i mówi o tym, jak zareagowali na nią koledzy z kadry.

– Moje ciało i moja głowa powiedziały mi, że to jest dobry moment. Za kilka tygodni będę miał 34 lata. Przez ostatnie 3 lata miałem problemy z kolanem i plecami, a chciałbym cieszyć się bezbolesnym życiem po skończonej karierze. Teraz nie czuję żadnego bólu, ale jestem świadomy tego, że im dłużej będę skakał, tym więcej bólu będę czuł w kolanie i plecach. To nie jest wizja radosnej przyszłości – mówił Niemiec, który w Pucharze Świata zadebiutował w 2011 roku.

– Popełniłem podczas tej całej drogi mnóstwo błędów. Ale takie jest życie, popełniasz błędy i musisz wyciągać z nich wnioski. Gdybym teraz spotkał tego młodego Markusa na początku jego kariery w Pucharze Świata, powiedziałbym mu, żeby bardziej ufał swojemu trenerowi. Żeby słuchał jego i słuchał swoich bliskich – rodziny i kolegów z drużyny. Nie sądzę, że jest wiele rzeczy, które kazałbym mu zmienić czy zrobić inaczej. Najważniejsze jest to, żeby nie bać się popełniać błędów, ale też wyciągać z nich wnioski – opowiadał o wyciągniętych po latach wnioskach. 

Przez 14 lat swojej kariery Eisenbichler niejednokrotnie meldował się wśród najlepszych skoczków świata. Jednym z jego największych osiągnięć jest tytuł mistrza świata zdobyty w 2019 roku na dużej skoczni w Innsbrucku. Zdobył także brązowy medal olimpijski w konkursie drużynowym w Pekinie. Łącznie posiada sześć krążków światowego czempionatu (oprócz wspomnianego wcześniej złota, zdobył dwa medale drużynowe i trzy w mikście). 

– Trudno zdecydować, który moment mojej kariery był dla mnie najważniejszy. Kiedy byłem dzieciakiem, nigdy nie sądziłem, że zostanę tak dobrym skoczkiem narciarskim. Zawsze będę pamiętał moją pierwszą wygraną w Pucharze Świata w lotach. To było w Planicy i to, jak się wtedy czułem, jest nie do opisania. Ogólnie to właśnie podczas lotów czułem się najlepiej, bo to dla nich biło moje serce. Zawsze będę wspominał też mistrzostwa w Seefeld, które były jak piękny sen. Cała moja droga w skokach była czymś wspaniałym i będę to wszystko dobrze wspominał. Cieszę się z tego, jak wyglądała moja kariera i, że udało mi się podczas niej odnieść pewne sukcesy – wspominał 33-latek, który przyznał, że nie wszyscy od razu uwierzyli w ogłoszony przez niego koniec kariery.

– Moja rodzina i przyjaciele wiedzieli o tej decyzji już od kilku miesięcy. Drużynie i trenerom powiedziałem o tym, że po Planicy skończę karierę dwa czy trzy tygodnie temu. Koledzy na początku chyba mi nie uwierzyli, bo powiedzieli „jasne, często to mówisz”. Pierwszy raz mówiłem o tym w 2018 roku. Mamy 2025 rok, więc trochę jeszcze poskakałem, ale teraz na mnie już czas. Wszyscy byli smutni, słysząc o tym, ale zrozumieli, że taka jest moja decyzja – opowiadał Eisenbichler. 

– Oczywiście, kocham skoki, ale czasami trzeba spojrzeć bardziej do przodu. Skoki narciarskie są, były, moim życiem, ale teraz zaczyna się nowy etap mojego życia. Jestem ciekaw, co przyniesie – podkreślił. 

Niemiec pożegna się ze skokami narciarskimi podczas finału sezonu w Planicy. Ten odbędzie się już w przyszłym tygodniu, ale zanim do niego dojdzie, czekają nas zmagania w Lahti. Rozpoczną się one od konkursów kobiet, które wystartują w czwartek 20 marca.