Strona główna • Fińskie Skoki Narciarskie

Skoki narciarskie jak żeglarstwo - nowy pomysł Miki Kojonkoskiego

Mika Kojonkoski

Przez dłuższy czas po wybuchu norweskiej "afery kombinezonowej"  przewodniczący komitetu skoków narciarskich w Międzynarodowej Federacji Narciarskiej Mika Kojonkoski unikał dziennikarzy i nie chciał wypowiadać się na temat rzeczonego skandalu. W końcu przerwał milczenie i w rozmowie z portalem Yle.fi przedstawił swój pomysł dotyczący regulacji strojów skoczków narciarskich.

Pochodzący z Kuopio działacz sportowy, który w przeszłości był odnoszącym sukcesy trenerem Austrii, Finlandii i Norwegii, powiedział, że nadszedł czas na znaczące zmiany w przepisach. - Środek odstraszający, w którym sportowiec przyłapany na skakaniu w nieregulaminowym kombinezonie, traci wynik jednego skoku z jednej serii, okazuje się niewystarczający. Nie wykluczam, że w przyszłości taki incydent będzie prowadził do zakazu rywalizacji przez określony czas - mówi Kojonkoski.

Johann Andre Forfang i Marius Lindvik, norwescy skoczkowie, którzy zostali zdyskwalifikowani po konkursie na dużej skoczni podczas mistrzostw świata w Trondheim, wciąż figurują na liście wyników drugiej serii zawodów, zajmując 29. i 30. miejsce. - To oczywisty błąd. Po wprowadzeniu technologii chipowej, w zawodach można nosić tylko jeden kombinezon. Jeśli zawodnik zostaje zdyskwalifikowany, jego całościowy wynik w zawodach musi zostać unieważniony – wyjaśnia koordynator sportowy ds. skoków narciarskich i kombinacji norweskiej Fińskiego Związku Narciarskiego.

Kojonkoski ma swój autorski pomysł na regulacje kwestii kombinezonów. - Uruchomiłbym system, w którym zawodnicy skakaliby w standardowych kombinezonach, znajdujących się poza zawodami w posiadaniu FIS. Byłyby losowane na miejscu zawodów w taki sam sposób, jak na przykład niektóre łodzie klasy olimpijskiej w regatach na igrzyskach – powiedział Kojonkoski, który swego czasu  uprawiał również żeglarstwo. Kombinezony miałyby pasek, za pomocą którego można by nieznacznie dostosować ich długość do rozmiaru każdego skoczka. - Kostium byłby wykonany z elastycznego materiału, który dopasowywałby się do każdego rozmiaru ciała - dodaje działacz.

Kojonkoski też kombinował?

- Zazwyczaj sprawy wyglądają tak: przed sezonem olimpijskim nie dokonuje się żadnych zmian. Ale myślę, że opisana przeze mnie zmiana powinna zostać wprowadzona już wiosną tego roku – mówi Kojonkoski w rozmowie z portalem Iltelhti.fi. W tym samym artykule były znakomity fiński skoczek, Toni Nieminen, opowiedział o sztuczkach sprzętowych, które wdrażał w kadrze fińskich skoczków sam Kojonkoski, gdy objął tamtejszą reprezentację po austriackiej przygodzie. 

- W latach dziewięćdziesiątych nie wiedzieliśmy, jak nosić kombinezony - mówi złoty medalista olimpijski z 1992 roku. Sytuacja zmieniła się, gdy Mika Kojonkoski, który wrócił do ojczyzny z Austrii i został głównym trenerem drużyny narodowej w 1999 roku. - Mika widział jak na całym świecie pracuje się nad kostiumami. W Finlandii byliśmy pod tym względem znacznie w tyle. Z inicjatywy Miki z nogawek kombinezonów skokowych wycięto 15 centymetrów, a tkaninę rozciągnięto znacznie mocniej niż wcześniej. Zyskaliśmy lepszą powierzchnię nośną, gdy przenieśliśmy kombinezon na skraj przepisów.

Kojonkoski uśmiecha się, wspominając tamte wydarzenia. - Fakt, że kombinezon tworzy pojedynczą górną powierzchnię od pleców do nóg, to podstawowa wiedza z zakresu aerodynamiki. To nie jest żadna sztuczka. Moja praca trenerska i związany z nią rozwój sprzętu zawsze opierały się na nauce – odpowiada na słowa Nieminena.