259 polskich "pudeł", czyli poczet podiumowiczów polskich

  • 2025-03-24 13:00

Niejako już tradycyjnie po dołączeniu któregoś z naszych skoczków do grona "podiumowiczów" zawodów Pucharu Świata, aktualizujemy nasze zestawienie podsumowujące dorobek biało-czerwonych w tym zakresie. W sobotę Paweł Wąsek został czternastym polskim skoczkiem, który uplasował się w czołowej trójce zawodów najwyższej rangi. 

Piotr Fijas

Pierwszym polskim skoczkiem, który stanął na podium konkursu Pucharu Świata był Piotr Fijas. W sezonie 1979/80 inaugurującym nowy cykl w skokach narciarskich brązowy medalista mistrzostw świata w lotach z 1979 roku zajął trzecie miejsce podczas zawodów w Bischofshofen zamykających Turniej Czterech Skoczni. Trzy tygodnie później na Wielkiej Krokwi zanotował swój pierwszy pucharowy triumf, pokonując o zaledwie 0,3 pkt. swojego kolegę z reprezentacji, Stanisława Bobaka. Ogółem w zawodach PŚ na podium stawał dziesięciokrotnie, zaliczając trzy zwycięstwa. Po raz ostatni pucharowego "pudła" zasmakować mógł 15 marca 1987 roku na obiekcie w Planicy, gdzie sklasyfikowano go na trzeciej pozycji.

Piotr Fijas na podium Pucharu Świata: 3-1-6 (10)

Stanisław Bobak

Stanisław Bobak zajął trzecie miejsce w klasyfikacji końcowej inauguracyjnego sezonu Pucharu Świata. Wysokie miejsce w generalce pomogły mu uzyskać cztery miejsca na podium, jakie wywalczył ówczesnej zimy. 26 stycznia 1980 roku wygrał konkurs na Średniej Krokwi, a dzień później na Wielkiej Krokwi zajął drugie miejsce. Był to jednak słabo obsadzony weekend, a rywalizacja pierwszego dnia była mocno kuriozalna, o czym pisaliśmy >>>TUTAJ<<<.  W lutym wyskakał jeszcze trzecią pozycję we francuskim St.Nizier, a początkiem marca był drugi podczas lotów w Vikersund. W tym ostatnim przypadku pomogły mu ówczesne przepisy, które pozwalały na równolegle rozgrywanie konkursów w dwóch różnych lokalizacjach. Czołówka skakała wówczas w Turnieju Szwajcarskim, stąd zębianinowi było trochę łatwiej. Kolejny pucharowy sezon nie był już dla zmagającego się z problemami zdrowotnymi Bobaka tak udany. Zakończył go na 52 pozycji w klasyfikacji PŚ. Zimą 1981 roku u skoczka z Zębu nasiliły się bóle kręgosłupa, które spowodowały, że jeden z największych talentów w historii polskich skoków musiał przedwcześnie zakończyć karierę. Stanisław Bobak zmarł w 2010 roku po długiej i ciężkiej chorobie.

Stanisław Bobak na podium Pucharu Świata: 1-2-1 (4)

Janusz Malik

Nieco zapomniany dziś przez kibiców skoczek ze Szczyrku, Janusz Malik, pierwszą okazję do wywalczenia miejsca na podium zawodów Pucharu Świata miał na samym początku sezonu 1983/84. Inauguracja miała wówczas miejsce w kanadyjskim Thunder Bay. W pierwszym dniu rywalizacji Malik zajmował trzecią pozycję po pierwszej serii. Zawody zostały jednak odwołane i rozegrane na nowo kolejnego dnia, a wówczas polskiemu skoczkowi nie powiodło się już tak dobrze. Przez cały sezon zresztą skakał w kratkę. Nie bez problemu zakwalifikował się do kadry na igrzyska olimpijskie w Sarajewie, gdzie jednak zajął odległe pozycje. O tym, że tkwił w nim duży potencjał przekonał wszystkich na zakończenie sezonu. 24 marca 1984 roku zajął trzecie miejsce na dziewięćdziesięciometrowej skoczni w Planicy po skokach na odległość 90 i 87 m. Lepsi od Polaka okazali się wówczas tylko Jens Weissflog i Amerykanin Mike Holland. O braku stabilizacji formy 20-letniego wówczas skoczka świadczyć może fakt, że nazajutrz konkurs rozegrany na dużej skoczni zakończył na 22 pozycji. Jak się potem okazało były to ostatnie zawody w życiu młodego zawodnika. W maju 1984 roku jadąc motocyklem na trening miał wypadek, który na zawsze zakończył jego przygodę z czynnym sportem.

Janusz Malik na podium Pucharu Świata: 0-0-1 (1)

Tadeusz Fijas

W 1985 roku trzecią pozycję w konkursie Pucharu Świata wywalczył Tadeusz Fijas, młodszy bart Piotra. Jest to jedno z najbardziej zagadkowych wydarzeń w historii polskich skoków, bowiem występ na Certaku był dla reprezentanta klubu BBTS Włókniarz Bielsko Biała pierwszym i ostatnim, w którym zdobył punkty do klasyfikacji generalnej PŚ. Mało tego, mimo że po tym sukcesie skakał jeszcze przez trzy lata, nigdy nie wystąpił już w konkursie Pucharu Świata. Do sezonu 1984/85 Fijas nie notował większych międzynarodowych sukcesów. Również i tamten sezon nie układał się dla niego nadzwyczajnie. Wystąpił w kilku konkursach Pucharu Europy, najlepsze, dziesiąte, miejsce zajmując w Villach. Mistrzostwa Świata w Seefeld kończył w szóstej i siódmej dziesiątce. 23 lutego 1985 roku skoczków w ramach Pucharu Świata gościł mamut w Harrachowie. Na ten jeden jedyny dzień w swojej karierze Tadeusz Fijas zamienił się w skoczka światowej klasy. W swoich próbach uzyskał 155, 139 i 169 metrów. W trzeciej serii ustanowił rekord Polski w długości skoku, poprawiając o jeden metr wynik swojego brata sprzed dwóch lat, uzyskany na tej samej skoczni. Łączna nota 345 pkt. dała mu trzecie miejsce ex-aequo z dwoma innymi zawodnikami, Czechosłowakiem Jirim Parmą i Norwegiem Joeranem Trondem Pedersenem i pozwoliła o zaledwie pół punktu wyprzedzić innego z reprezentantów gospodarzy, Frantiska Pustkę. Ów konkurs wygrał Norweg Ole Gunnar Fidjestoel, a drugą pozycję zajął dobrze znany kibicom skoków, reprezentujący wówczas Jugosławię, Miran Tepes. Należy jednak zaznaczyć, że obsada konkursu zarówno pod względem ilościowym jak i jakościowym nie była najmocniejsza, zabrakło wówczas na starcie wielu czołowych skoczków. Jedna jaskółka, jaką był konkurs w Harrachowie nie uczyniła wiosny w karierze Tadeusza Fijasa. Podczas rozegranych niespełna miesiąc później w Planicy Mistrzostw Świata w lotach, mogłoby się wtedy wydawać jego nowej specjalności, zajął dopiero 29 miejsce. Do końca swojej kariery niczym szczególnym się już nie wyróżnił, a po sezonie 1987/88 zakończył przygodę ze skokami.

Tadeusz Fijas na podium Pucharu Świata: 0-0-1 (1)

Adam Małysz

Nie ma sensu opisywać wszystkich pucharowych sukcesów Adama Małysza, bo, raz, nie starczyłoby na nie miejsca, a dwa, wszystkim kibicom skoków są one doskonale znane. Skupmy się zatem na kilku tylko podstawowych faktach. Skoczek z Wisły pierwsze pucharowe podium wywalczył 18 lutego 1996 roku w amerykańskim Iron Mountain, zajmując drugie miejsce, a niespełna miesiąc później, 17 marca, zaliczył pierwszy pucharowy triumf stając na najwyższym stopniu podium w Oslo. W całej karierze uzbierał 92 miejsca na podium, po raz ostatni stanął na nim 20 marca 2011 roku w ostatnich w karierze zawodach, w Planicy. W klasyfikacji najczęstszych "podiumowiczów" Pucharu Świata zajmuje trzecie miejsce. Wyprzedzają go tylko Stefan Kraft (126) i Janne Ahonen (108).

Adam Małysz na podium Pucharu Świata: 39-27-26 (92)

Kamil Stoch

Również w przypadku Kamila Stocha nie ma sensu i potrzeby rozwodzić się nad poszczególnymi pucharowymi sukcesami, z podobnych powodów jak w przypadku Małysza. Dwukrotny mistrz olimpijski z Soczi długo nie mógł przełożyć sukcesów w kategoriach dziecięcych i juniorskich na starty w Pucharze Świata. Kiedy jednak w wieku niespełna 24 lat wskoczył w końcu na pucharowe podium, zrobił to z przytupem. Trzy pierwsze podia Stocha, wywalczone w sezonie 2010/11, to trzy zwycięstwa odniesione kolejno w Zakopanem, Klingenthal i Planicy na zakończenie sezonu. W tej chwili ma w swoim dorobku 39 zwycięstw, czyli dokładnie tyle co Małysz. Łącznie uzbierał do tej pory 80 podiów i w takiej klasyfikacji plasuje się na piątym miejscu ex-aequo z Simonem Ammannem.

Kamil Stoch na podium Pucharu Świata: 39-22-19 (80)

Piotr Żyła

Pierwszą naprawdę udaną zimą dla Piotra Żyły był sezon 2012/13. Czteromiesięczne zmagania w Pucharze Świata zakończył wówczas na 15 miejscu w klasyfikacji generalnej. Tę stosunkowo wysoką lokatę udało mu się uzyskać w dużej mierze dzięki dwóm miejscom na podium, jakie wówczas wyskakał. 17 marca 2013 roku na skoczni w Oslo stanął na najwyższym stopniu podium razem z Gregorem Schlierenzauerem. Pięć dni później na Letalnicy wskoczył na trzecie miejsce. Choć od tego czasu kilkakrotnie meldował się jeszcze w czołowej "10" zawodów Pucharu Świata, sukces ten powtórzył dopiero 6 stycznia 2017 roku. Podczas finałowego konkursu Turnieju Czterech Skoczni w Bischofshofen zajął trzecią pozycję, co jednocześnie dało mu drugą lokatę w całym Turnieju. Dziś ma w swoim dorobku 23 miejsca na podium, w tym dwie wygrane. Do triumfu z Oslo drugi dołożył w 2020 roku na Kulm. Mimo że w poszczególnych seriach zajmował trzecie i ósme miejsce, ostatecznie zdołał zwyciężyć w zawodach. Najbardziej owocny pod względem miejsc w pierwszej trójce zawodów był dla niego sezon 2018/19, kiedy meldował się tam siedmiokrotnie. 

Piotr Żyła na podium Pucharu Świata: 2-7-14 (23)

Krzysztof Biegun

Po udanym lecie 2013 młody polski skoczek sezon olimpijski rozpoczął w sposób wyśmienity, wygrywając jednoseryjne zawody Pucharu Świata w Klingenthal. Dziś często można spotkać opinię, że zwycięstwo to było przypadkowe, jednak bardziej właściwym określeniem byłoby - szczęśliwe. Należy pamiętać, że te ponad 10 lat temu w Kligenthal Biegun prezentował naprawdę wysoką dyspozycję, co potwierdzają wyniki treningów i rozegranego dzień wcześniej konkursu drużynowego, w którym był najlepszym z Polaków, a w nieoficjalnej indywidualnej klasyfikacji tych zawodów zajął czwarte miejsce. Niespodziewany triumf nie pociągnął jednak za sobą kolejnych sukcesów, a wręcz przeciwnie – trwający przez kilka sezonów regres, który skutkował przedwczesnym zakończeniem kariery.

Krzysztof Biegun na podium Pucharu Świata: 1-0-0 (1)

Jan Ziobro

Po dziewiątym miejscu wywalczonym w inaugurujących sezon 2013/14 zawodach w Klingenthal w pięciu kolejnych konkursach Jan Ziobro nie był w stanie wskoczyć do czołowej trzydziestki zajmując kolejno 37., 44., 44., 44. i 48, miejsce. Zawodnik ze Spytkowic był już przymierzany do występów w Pucharze Kontynentalnym, Łukasz Kruczek postanowił jednak dać mu kolejną szansę i zabrać na Puchar Świata do Engelbergu. Decyzja okazała się być najlepszą z możliwych. Ziobro na szwajcarskiej ziemi stał się autentyczną sensacją zajmując podczas pucharowego weekendu 1. i 3. miejsce. Tak znakomite rezultaty okrasił jeszcze wyrównaniem oficjalnego rekordu skoczni, który wynosił 141 metrów. W styczniu 2014 roku w Wiśle Ziobro zajął jeszcze szóstą lokatę (prowadził na półmetku), a potem przez trzy lata nie był w stanie wskoczyć nawet do czołowej dziesiątki. Impas przełamał dopiero w lutym 2017 roku zajmując 9 miejsce w Sapporo. W kolejnym sezonie popadł w konflikt z krajową federacją i zakończył, choć on sam użył wówczas słowa "zawiesił" karierę zawodniczą.

Jan Ziobro na podium Pucharu Świata: 1-0-1 (2)

Maciej Kot

Maciej Kot to zawodnik, który w swojej karierze nie raz musiał wykazywać się dużą cierpliwością. Pierwsze pucharowe punkty udało mu się zdobyć w grudniu 2011 roku, dopiero po czterech latach od debiutu w Pucharze Świata. Oczekiwanie na pierwsze w karierze podium również nie trwało krótko. Wielokrotnie stał na "pudle" drużynowych konkursów PŚ, indywidualnych i drużynowych zawodów Letniego Grand Prix, w konkursach indywidualnych najważniejszego zimowego cyklu nie mógł jednak doskoczyć wyżej niż do piątego miejsca. Nawet kiedy w sezonie olimpijskim 2013/14, najlepszym w historii polskich skoków, był drugim w klasyfikacji PŚ polskim skoczkiem, nie znalazł się ani razu na podium, choć smak pucharowego "pudła" mogli poznać wówczas jego niżej sklasyfikowani koledzy z kadry, Ziobro i Biegun. Udało się w tego dokonać w końcu w Lillehammer w grudniu 2016 roku. Potem było jeszcze lepiej. Kot wygrał zmagania w Sapporo i podczas próby przedolimpijskiej w Pjongczangu. A potem... było tylko gorzej. 

Maciej Kot na podium Pucharu Świata: 2-1-0 (3)

Dawid Kubacki

Skoczek z Nowego Targu miał już 28 lat, kiedy stanął po raz pierwszy na podium, zajmując trzecie miejsce w Oberstdorfie. Tamtej zimy dołożył jeszcze dwa kolejne podia, a rok później w Predazzo, pokonując ówczesnego dominatora, Ryoyu Kobayashiego, wygrał swój pierwszy konkurs. Dziś ma w dorobku 38 miejsc w czołowej trójce. Najlepszą jego zimą była sprzed dwóch lat - 2022/23, kiedy tylko problemy rodzinne odebrały mu możliwość zakończenia sezonu na podium klasyfikacji końcowej. Na przestrzeni pięciu miesięcy aż piętnastokrotnie stawał na pudle, jest też jedynym skoczkiem, który może się pochwalić zwycięstwem w zimowych zawodach najwyższej rangi rozegranych na igelicie.

Dawid Kubacki na podium Pucharu Świata: 11-9-18 (38)

Andrzej Stękała

Zima 2020/21 była zdecydowanie najlepszą w karierze Andrzeja Stękały. Skoczek z Dzianisza wywalczył drużynowe medale mistrzostw świata i mistrzostw świata w lotach, ale przede wszystkim był silnym punktem reprezentacji Polski w Pucharze Świata. Sezon kończył jako 16. zawodnik klasyfikacji generalnej, a w Zakopanem do zwycięstwa zabrakło mu zaledwie 0,3 pkt... Niestety dalszego ciągu tej ciekawej historii nie było.

Andrzej Stękała na podium Pucharu Świata: 0-1-0 (1)

Aleksander Zniszczoł 

Zniszczoł w oczekiwaniu na pierwsze podium Pucharu Świata musiał wykazać się jeszcze większą cierpliwością niż Kubacki. Po pierwsze miejsce na podium sięgnął tuż przed ukończeniem 30. roku życia. Po raz kolejny szczęśliwe okazało się dla niego Lahti, gdzie wcześniej zgromadził swoje jedyne dwa podia w drużynie. Polskim kibicom sprawił jeszcze miłą niespodziankę na sam koniec sezonu, zajmując trzecie miejsce również w finałowym konkursie w Planicy.

Aleksander Zniszczoł  na podium Pucharu Świata: 0-0-2 (2)

Paweł Wąsek

W ostatnią sobotę Paweł Wąsek osłodził polskim kibicom jedną z najsłabszych wynikowo zim w XXI wieku. Na szczęśliwej dla Polaków Salpausselce zdołał wywalczyć trzecie miejsce, ustępując tylko Anze Laniskowi i Stefanowi Kraftowi. 25-latek zaznaczył zatem dodatkowo mocnym akcentem zdecydowanie najlepszy sezon w swoje karierze. Na dwa indywidualne konkursy przed końcem sezonu triumfator Letniego Grand Prix 2024 zajmuje 15 miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata z dorobkiem 568 punktów. Dla porównania przez całą swoją wcześniejszą karierę uzbierał ich 319.

Paweł Wąsek na podium Pucharu Świata 0-0-1 (1)


Adrian Dworakowski, źródło: Informacja własna
oglądalność: (7126) komentarze: (24)

Komentowanie jest możliwe tylko po zalogowaniu

Zaloguj się

wątki wyłączone

Komentarze

  • Man_of_the_Day stały bywalec
    ...

    Rok Urbanc - wygrał loteryjny konkurs w Zakopanem, a oprócz tego przez całą swoją karierę uciułał 32 punkty PŚ, dostając się do finałowej serii w zaledwie 4 konkursach. Dorobek naszego Krzysztofa Bieguna prezentuje się niewiele lepiej.

    Co do Huli, to nigdy nie zapomnę, jak pewnego pięknego dnia, na kilka lat przed swoim życiowym sezonem, nagle stał się skoczkiem światowego formatu. To był weekend w Engelbergu. Rozegrano wtedy trzy konkursy: w pierwszym Stefan nie przebrnął kwalifikacji, w drugim był 36., a w trzecim... 7. I to przegrywając podium przez świeżo wprowadzone przeliczniki.
    Początek tamtego sezonu wyglądał w jego wykonaniu ciekawie:
    38 - 44 - 29 - 47 - Q - 36 - 7 - 35 - 45 - 43 - 34.

    Generalnie Hula był dość pechowym zawodnikiem.

  • Filigranowy_japonczyk weteran
    @Gerwazy

    Tak jak pisze Szulcu, chodzi ci o Pasiego Kytosaho. On jednak poza podium punktował trzy razy. Więc młodszego Fijasa nie pobija.

  • TheDriger doświadczony
    @Blofeld

    No to jest mega ciekawy przypadek - podobny chyba tylko jest Masahiko Harada też dwukrotny mistrz świata, chociaż on akurat wygrał w PŚ 9 razy. Ehhh to też tak nie do końca pasuje

  • TheDriger doświadczony
    @Polska2025

    Tylko, ze Żyła to inny przypadek. Benkovic, Bystol, Velta czy jeszcze kilku innych to zawodnicy jednej wielkiej imprezy.
    Z kolei Żyła zdobył dwa złota na dwóch różnych MŚ, a jeszcze na innych zdobył brąz. A to wszystko gdzie w PŚ wygrał tylko 2 razy. Podobny zawodnik to moim zdaniem Masahiko Harada - też specjalistą od MŚ

  • szulcu9631 stały bywalec
    @Gerwazy

    Pewnie chodzi ci o Pasiego Kytösaho, ojca Niko, który po zajęciu drugiego miejsca w jednoseryjnym konkursie w Lahti zdołał zmieścić się w punktowanej "30" jeszcze trzy razy.

  • Gerwazy weteran
    @Filigranowy_japonczyk

    W latach 90. skakał Fin, nazwiska nie pamiętam, co w konkursie w Lahti lub Kuopio był drugi, i po za tym też tylko raz czy dwa zdobył punkty w PŚ

  • Filigranowy_japonczyk weteran
    @equest

    Ale w Pucharze Kontynentalnym Juroszek już ma podia :)

  • equest profesor

    Kolejny podiumowicz to Kacper Juroszek w następnym sezonie. 😊

  • Stinger profesor
    @Filigranowy_japonczyk

    Na dzisiaj wydaje się niemożliwe żeby kolejny nowy Polak szybko stanął na podium PŚ ale skoki narciarskie to w sumie dziwny sport i kiedy dzisiaj klepiesz bulę to na start nowego sezonu możesz już być w czołówce i odwrotnie, kiedy dzisiaj świętujesz kolejne zwycięstwo za miesiąc możesz bulić niczym Kazachowie.

    Mimo wszystko moim zdaniem trochę poczekamy na kolejnego nowego zawodnika z podium PŚ chyba, że uda się coś zrobić jeszcze z Kuby Wolnego bo on ma możliwości i aspiracje by o to podium powalczyć.

    Jego życiówka (w sumie podobnie jak Murańki, który już nie skacze) to 4 miejsce i to jeśli dobrze pamiętam z lotów, a więc predyspozycje na pewno ma co już pokazał w tym sezonie choćby w Titisse ale czy wróci on kiedykolwiek choćby do formy z sezonu 2018/19?
    Trochę szczęścia, loterii i kto wie ale na pewno nie w tej formie. Cała reszta musi dużo pracować by w ogóle zdobyć jakiekolwiek punkty PŚ, a co dopiero marzyć o podium.

  • Stinger profesor
    @Blofeld

    No dokładnie. Ta historia jest jeszcze bardziej niesamowita jeśli weźmiemy pod uwagę, że Norweg sezon wcześniej zdobył ledwo 52 punkty w PŚ, a w sezonie w którym został mistrzem świata mając niespełna 18 lat (w sumie niewiele ponad 17,5) niecałe 3 tygodnie przed MŚ w narciarstwie klasycznym został mistrzem świata juniorów.

    Szkoda, że później jego kariera wyglądała już tylko średnio z jednym większym wyskokiem po srebro MŚ w 2003 roku.

  • Stinger profesor
    @Filigranowy_japonczyk

    Dokładnie, a Piotrek Żyła 4. Znam osiągnięcia Fortuny, Marusarza czy Fijasa ale uważam, że TOP 4 polskich skoków to zawodnicy, których oglądałem.
    10 lat temu myślę że nikt nie wierzył, że Dawid Kubacki choćby jedno zwycięstwo osiągnie w zawodach PŚ, a tymczasem ma bardzo fajne osiągnięcia wraz z tytułem MŚ, TCS i indywidualnym medalem olimpijskim.
    Brakuje tylko takiej kropki nad i właśnie w klasyfikacji generalnej PŚ - wiadomo, że wtedy Granerud wszedł na bardzo wysoki poziom to o Kryształową Kulę było naprawdę ciężko ale podium nie dość, że zapewne by było (wątpię żeby przegrał z Laniskiem), a kto wie czy nie powalczył by wtedy z Kraftem o 2 miejsce choć Kraft wtedy jednak także był bardzo mocny - w ostatnich 4 konkursach czyli w tych w których nie było Dawida zdobył aż 340 punktów ale pamiętamy, że przed tymi zawodami to Dawid był na 2 miejscu w PŚ z 142 punktami przewagi nad Austriakiem, a więc nie wykluczone, że Dawid wtedy obronił by się przed Kraftem choć jednak 3 konkursy z 4 to akurat były mamuty więc miałby bardzo trudne zadanie ale już w Lahti mógł nawet wygrać.

  • Filigranowy_japonczyk weteran

    Myślicie, że kiedy doczekamy się kolejnego nowego Polaka na podium? Ja uważam, że będziemy musieli poczekać parę lat dopóki obecne pokolenia juniorów nie wejdzie do czołówki. (Oczywiście przy założeniu, że nie zostanie zmarnowane, jak to urodzone w latach 90).

  • Filigranowy_japonczyk weteran

    Zawsze jak widzę zestawienie polskich podiumowiczów to zaskakuje obecność tam Tadeusza Fijasa. Z resztą, czy on czasem nie jest najsłabszym zawodnikiem który kiedykolwiek stanął na podium konkursu PŚ? W końcu nawet jakby wziąć pod uwagę obecną punktację to w TOP 30 był, nie licząc podium tylko raz zajmując 27 miejsce w Zakopanem w 1980 roku.

    Co do Janusza Malika to szkoda, że nigdy nie zrealizował swojego potencjału. Może gdyby nie ten wypadek to uratowałby skoki w Polsce przed całkowitym upadkiem na przełomie lat 80 i 90.

  • Blofeld początkujący
    @Stinger

    Z Ingebrigtsenem jest o tyle ciekawe, że on w sezonie w którym został MŚ, nie zdobył nawet jednego punktu w PŚ.

  • Filigranowy_japonczyk weteran
    @Stinger

    Kubacki to moim zdaniem trzeci najlepszy Polski skoczek w historii. W sumie to gdyby ktoś powiedział 10 lat temu, że "worek kartofli" tyle osiągnie, to raczej nikt by nie uwierzył.

  • znawca_francuskiego weteran
    @TheDriger

    Dziesiątym będzie Wąsek.

  • Stinger profesor
    @Polska2025

    Rok Benković został mistrzem świata nie stając nawet na podium w zawodach PŚ.

    Rune Velta zdobył złoto i brąz MŚ (ma także srebro MŚ w lotach) nigdy nie wygrywając zawodów PŚ. "Ledwo" 6 razy stał na podium.

    Tommy Ingebrigtsen ma złoto i srebro MŚ, a także nigdy nie wygrał zawodów PŚ (5 razy na podium). U niego jest tym ciekawiej, że zdobył tytuł mistrza świata, a pierwsze podium w PŚ dopiero 4 lata później.

    Cofając się dalej na pewno znajdziemy kolejne ciekawe przykłady.

  • Stinger profesor
    @Blofeld

    W sumie bardzo fajna ciekawostka. Można powiedzieć, że Piotrek Żyła był zawodnikiem typowo pod MŚ (pamiętajmy, że ma jeszcze brąz z Lahti i przede wszystkim drużynowe złoto) i gdyby MŚ byłyby rozgrywane częściej mógłby tych tytułów mieć więcej.

    U nas w tej kwestii na pewno mogłoby być jeszcze ciekawiej. Stefan Hula nie wygrywając żadnego konkursu PŚ, nawet nie stając na podium mógł być mistrzem olimpijskim.
    Już nie będę do tego wracał ale bardzo szkoda, że Stefan nie wyjechał stamtąd chociaż z medalem indywidualnym już nie mówiąc o złocie.

    Oczywiście zdaję sobie sprawę, że były przypadki kiedy to mistrzami czy to olimpijskimi czy świata zostawali zawodnicy, którzy albo wygrali 1-2 konkursy PŚ albo wcale. Ba, nawet byli tacy co nigdy na podium nie stanęli więc nie jest to nic nadzwyczajnego ale akurat u nas, mając przez tyle lat tylko Adama Małysza, a potem Kamila Stocha byłoby to czymś "dziwnym" i swego rodzaju zastanawiającym.

  • Polska2025 początkujący
    @Blofeld

    Jest paru takich skoczków, którzy potrafili wykorzystać swój moment na wielkim turnieju. Lars Bystøl wygrał tylko jeden konkurs PŚ, łącznie 4 razy stawał na podium, a indywidualnie ma dwa medale olimpijskie w tym jeden złoty. Thomas Diethart wygrał dwa konkursy PŚ w ramach turnieju Czterech Skoczni, przy okazji wygrywając cały turniej, i to by było na tyle jego zwycięstw (na IO był 4 na normalnej skoczni).

  • Stinger profesor
    @TheDriger

    Mieliśmy w ostatnich latach kilka okazji. Między innymi ostatnim takim, który mógł i moim zdaniem powinien wygrać konkurs PŚ to Aleksander Zniszczoł.

    Było to w poprzednim sezonie kiedy to Zniszczoł po pierwszej serii drugiego konkursu w Willingen prowadził nad drugim Kobayashim o około 12 punktów, a nad ostatecznym zwycięzcą Wellingerem aż 20 pkt - niestety w drugiej serii typowo Olo, przegrał konkurs aż 20 pkt z Niemcem, a więc w drugim skoku jak łatwo wychodzi dostał 40 pkt.

    Wcześniej takie duże szanse to na pewno Andrzej Stękała i Stefan Hula.
    Andrzej Stękała w 2021 roku co prawda nie prowadził wtedy po pierwszej serii i były tam małe różnice punktowe ale porażka 0,3 pkt z Ryoyu po tak świetnym skoku Andrzeja była nieco bolesna.
    Stefan Hula w 2018 roku prowadząc po pierwszej serii około 7 punktów nad Semeniciem niestety w drugim skoku skoczył dużo gorzej ostatecznie tracąc blisko 5 pkt do Słoweńca. Ta "porażka" bolała tym bardziej, że wtedy Stefan Hula spadł w ogóle z podium przez co dzisiaj nie jest wyróżniony w tym neswie.
    Oba te wydarzenia miały miejsce w Zakopanem.

    Czy był ktoś jeszcze tak blisko wygranej? W ostatnich latach chyba nie. Szukając dalej to byśmy się chyba musieli cofnąć aż do czasów Roberta Mateji, który również w Zakopanem stał przed dużą szansą - w sumie dwa razy, raz będąc drugim po pierwszej serii i raz prowadząc po pierwszej serii, niestety w obu przypadkach Robert nie wytrzymał i zleciał z podium, raz zrobił to z wielkim hukiem kiedy jako lider po pierwszej serii oddał najkrótszy skok w drugiej.

Regulamin komentowania na łamach Skijumping.pl